czwartek, 13 marca 2014

Twoje 3 zł mogą zmienić czyjeś życie!

To prawda! Po 3 złote składamy się na cegiełki czy przelew dla OTOZu - dla nas to jeden batonik, mała paczka chipsów albo bananek (kurde mam same skojarzenia jedzeniowe!) a dla ludzi z OTOZu szansa na uzbieranie kwoty, która pomoże im ratować zwierzaki.
Ja dla zwierzaków robię niewiele - dokarmiam swoje blokowce (pikne są, grube i leniwe jak trzeba), dbam o swoją małpę i staram się wspierać tych, którzy mają czas i nerwy borykać się ze zwierzakami głodzonymi, katowanymi i porzuconymi. Dajmy tym wspaniałym ludziom szansę dalej działać! Większość czytelników Aferkowa to blogerzy - udostępnijcie to info u siebie, może wasi czytelnicy też będą chcieli się dołożyć :)
Gdyby ktoś był chętny przelać kilka groszy to podajemy nr konta:
OTOZ Animals Częstochowa
BośBank 23 1540 1014 2003 7321 9619 0001 
Ten numer znajdziecie też na FB OTOZu 
Jeśli macie też dziki bank jak ja i nie puści wam przelewu bez adresu to podaję:
ul Jana III Sobieskiego 11/35
42-217 Częstochowa

Powstała aukcja na ten cel : http://allegro.pl/show_item.php?item=4057389046
UWAGA nowe informacje odnośnie aukcji: jak wiecie Allegro czekało na jedno pismo od OTOZu, żeby wznowić aukcję i anulować opłaty prowizyjne. Dzisiaj jednak dowiedzieliśmy się że mimo wielkich chęci OTOZ nie może wznowić tej aukcji. Sprawa rozbija się o kruczki prawne a mianowicie w centrali okazało się, że w ministerialnej zgodzie na organizowanie zbiórek publicznych dla OTOZu nie jest wymienione Allegro przez co OTOZ nie może organizować tam zbiórki. 
Na aukcji uzbierano 39 cegiełek (co jest myślę dobrym wynikiem na tak krótki czas) i to dalej za mało, żeby opłacić wszystkie rachunki więc zbieramy dalej! I dziękujemy za wasze zaangażowanie!

Przypominamy, że OTOZ Częstochowa przyjmuje też pomoc w formie jedzenia, żwirku czy innych rzeczy pierwszej potrzeby dla kotów.
Będziemy wdzięczni w imieniu zwierzaków za każde udostępnienie i za każdą złotówkę!
Pozdrawiam!

środa, 5 marca 2014

Może mała pomoc?

Dostałam w komentarzach informację, że OTOZ z Częstochowy, czyli ten sam, który jechał ratować pokrzywdzonego kociaka z poprzedniego postu ma poważne problemy finansowe. Muszą opłacić rachunki za weterynarza i kupić jedzenie dla kotów. 
Odsyłam was do ich postu na FB, gdzie dokładniej opisują co muszą spłacić i na co im brakuje:

Gdyby ktoś był chętny przelać kilka groszy to podajemy nr konta:
OTOZ Animals Częstochowa
BośBank 23 1540 1014 2003 7321 9619 0001 
Ten numer znajdziecie też na FB OTOZu 
Jeśli macie też dziki bank jak ja i nie puści wam przelewu bez adresu to podaję:
ul Jana III Sobieskiego 11/35
42-217 Częstochowa
a i jeszcze:
Nr. konta:
23 1540 1014 2003 7321 9619 0001
PayPal:
issiwet@gmail.com

Dane do wpłat zagranicznych:
IBAN.: PL23154010142003732196190001
BIC.: EBOSPLPW
PayPal.: issiwet@gmail.com

Nikogo nie zmuszamy do darowizn, zrobicie jak uważacie ale gdyby udostępnić ten link u siebie może udało by się chociaż trochę im pomóc. Wystarczyłoby wpłacenie niewielkiej kwoty, dosłownie kilku złotych ;)

Ja szczerze mówiąc jestem za słaba psychicznie, żeby osobiście pomagać - po prostu cały dzień bym ryczała a potem wzięła i przygarnęła za 20 kotów (serio... nie wiecie co się dzieje jak wchodzę na FB :P), więc raz na jakiś czas staram się chociaż w ten sposób wspomóc organizacje pomagające zwierzakom. Może kiedyś się przemogę a tymczasem... idę udostępniać ten post :)

wtorek, 4 marca 2014

Zróbmy "aferę"

Wczoraj wstrząsnęło mną zdjęcie na Facebooku. Wstrząsnęło do tego stopnia że najpierw zrobiło mi się niedobrze (nie przez zdjęcie a przez osobę, która zawiniła) ze złości a potem nie mogłam zasnąć w nocy.  Zdjęcie jest drastyczne i dla niektórych może ZA mocne ale ja uważam, że właśnie takie zdjęcia powinno się pokazywać. Powinno się je podtykać ludziom pod nos i mówić: "zobacz, co zrobił twój chłopak, mąż, sąsiad, twoje dziecko... i wstydź się za nich". Ja się wstydzę i nie rozumiem jakim bydlęciem trzeba być, żeby coś takiego zrobić.
Zdjęcie znajdziecie poniżej ale uprzedzam, że to naprawdę nie jest widok dla osób wrażliwych:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.685717871470483.1073741983.263156610393280&type=1

Przedstawia ono małego kotka, może 2-3 miesięcznego, który został żywcem obdarty ze skóry. Potworność jaka spotkała to zwierzę tego dnia ma jeszcze jedno oblicze... przez kilka godzin, ten zmasakrowany kociak siedział na wycieraczce bloku. Musiało minąć kilka godzin, zanim ktoś się zainteresował jego losem. To jest dla mnie równie podłe i bezlitosne, co samo katowanie zwierzaka. Wystarczyło go zabrać z tej wycieraczki i zanieść do weterynarza, żeby go humanitarnie uśpił (większość weterynarzy robi to za darmo w takich przypadkach). A tymczasem mieszkańcy tego bloku czekali, aż ktoś inny się tym zajmie. Ktoś inny, czyli organizacja oddalona od miejscowości o 95 km

Wydaje się, że niewiele możemy zrobić w takich przypadkach, nie wiemy kto to zrobił i nie cofniemy czasu ale każda taka sprawa może być dla nas chwilą refleksji i zastanowienia. Czy wychowujemy własne dzieci w atmosferze miłości i poszanowania dla zwierząt? Czy nie jesteśmy obojętni na życie zwierząt wokół nas? 
Wierzę, że gdyby każdy odrobinę się postarał, moglibyśmy zmienić świat... albo przynajmniej nasze otoczenie :)

Jesteśmy w okresie rozliczania PITów  - jeśli nie wiecie komu przekazać swój jeden % podatku proponujemy wesprzeć jedną z fundacji zajmujących się ratowaniem zwierząt. Możecie je znaleźć w necie - wpisując "fundacja dla zwierząt" i nazwę jakiejś większej miejscowości niedaleko was. 
Możecie też wesprzeć Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt http://otoz.pl/  - na ich główniej stronie znajdziecie potrzebne informacje. 

To samo odnosi się do darowizn - może zamiast nowej szminki warto czasem przelać trochę kasy "na kotki i pieski"? Jest ogrom ludzi prowadzących rozmaite towarzystwa i organizacje zajmujące się niesieniem pomocy zwierzętom. Poświęcają swój czas i wkładają w tę pracę dużo serca ale są ograniczeni środkami. Potrzebują pieniędzy na jedzenie i leczenie zwierząt. A im więcej pieniędzy mają tym więcej zwierząt mogą nakarmić i wyleczyć a potem znaleźć im nowy dom. Pamiętajcie, że darowizny przekazane przez osoby fizyczne na organizacje pożytku publicznego można potem odliczyć od podatku za dany rok, na podstawie wyłącznie potwierdzenia przelewu bankowego (więcej informacji http://www.pit.pl/darowizny/).

Jeśli macie wolny weekend można się przejść do schroniska i pomóc przez chociażby wyprowadzenie psów na spacer (dobra opcja dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza gdy sami myślicie o zwierzaku - można pokazać dzieciom, że zwierzęta oznaczają obowiązki). A z kolei jeśli macie trochę miejsca w domu i wolnego czasu można przemyśleć utworzenie u siebie "domu tymczasowego". Większość organizacji, w których można odbyć podobny wolontariat zapewnia leczenie, wyposażenie a nawet jedzenie dla zwierząt, które przyjmiemy pod swój dach, dopóki nie znajdą domu. Nie jesteście więc w żaden sposób narażani na koszty, za to liczy się czas jaki poświęcicie zwierzakowi i samo zapewnienie mu "domu" choćby na krótki czas, by nie musiał siedzieć w klatce czy wracać na ulice. Więcej informacji o tymczasowaniu kotów znajdziecie u lokalnych organizacji/towarzystw pomagających zwierzakom.

Myślicie o zwierzaku? Przejrzyjcie "ofertę" lokalnych towarzystw na ich stronach, facebooku i ogłoszenia na tablica.pl zamiast od razu uderzać do hodowców. Zdarzają się naprawdę piękne zwierzaki, psy czy koty w typie rasy a czasem nawet rasowe, które ktoś oddaje z różnych powodów. Nie zrażajcie się, że są to koty czy psy w mniejszym lub większym stopniu dorosłe - może zajmie im trochę więcej czasu zaaklimatyzowanie się ale za to unikniecie pogryzionych butów, kabli, biegania po pokoju o 3 w nocy i sikania po kątach. Dorosłe zwierzaki mają swoje zalety. Jeśli sami jakiegoś nie przygarniecie to może warto chociaż udostępnić na FB jakiegoś słodkiego psiaka czy kociaka? Wydaje wam się, że to nic nie zmieni ale być może ktoś zobaczy to zdjęcie i przygarnie to zwierze (tru story, mamy dowody, że tak się zdarza!).
Pan Melon z Kociej Łapki : źródło

Tu Norweg do adopcji w Szczecinie: KLIK
Polecam wam profil Koty na facebooku - często wrzucają zdjęcia kotów do adopcji.

A tu śliczny piesior z Fundacji Głosem Zwierząt (Poznań)
http://glosemzwierzat.pl/adopcje/nasi-podopieczni/psy/napi/
a TU znajdziecie śliczne króliczki do adopcji! Nie zapominajmy o króliczkach :) http://adopcje.kroliki.net/
W wielu fundacjach można też adoptować zwierzaki wirtualnie. Polega to na wybraniu zwierzaka do wirtualnej adopcji i wpłacaniu co miesiąc określonej, często niewielkiej kwoty. W zamian fundacje przesyłają nam na bieżąco informacje o naszym pupilu i jego zdjęcia.

Jeszcze mała porcja linków do kociego hospicjum i aukcji charytatywnych:
http://kocie-hospicjum.pl/6-powodow-dla-ktorych-warto-nam-pomoc/
http://kocie-hospicjum.pl/ogonek/
http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=12300839 - aukcje charytatywne

Nie bądźcie obojętni na cierpienie zwierząt. Chorym czy skrzywdzonym zwierzakom można pomóc nawet jeśli sami nie mamy środków na opłacenie ich leczenia. Można zawsze zadzwonić do lokalnego towarzystwa opieki nad zwierzętami i zgłosić im sprawę. Czasem wystarczy 5 minut naszego czasu na telefon, żeby uratować zwierzęciu życie. 
Nie bądźcie też obojętni gdy inni krzywdzą zwierzęta - ludzie muszą zdać sobie sprawę, że osoba, która katuje zwierzę być może kiedyś nie będzie miała skrupułów by skrzywdzić człowieka. Jeśli jesteście świadkiem takiego zachowania dzwońcie na policję i do lokalnych towarzystw. Ta osoba może dzisiaj się znęcać nad jakimś bezdomnym zwierzęciem a jutro dorwać waszego pupila i jemu też zrobić krzywdę. 

W 2011 znowelizowano ustawę o karach za znęcanie się nad zwierzętami. Jednak to nie sam wymiar kary jest problemem a jej egzekucja. Zgłaszajmy przemoc wobec zwierząt zanim następna organizacja znajdzie skatowane zwierze przywiązane do drzewa w lesie albo konające na wycieraczce jakiegoś bloku. 

Jeśli jest jakaś sprawa na Aferkowie, która powinna nabrać rozgłosu - to właśnie ta. W obliczu tak wielkiej krzywdy małego, niewinnego zwierzęcia, pozostałe afery jak wielkie by nie były, są mi bardzo wszystko jedno. Prosimy o udostępnianie tego postu i jeśli to możliwe zaangażowanie się :) 
Jeżeli znacie jakieś inne proste sposoby na pomaganie zwierzakom dajcie mi znać w komentarzach  - będę edytować post. 

piątek, 14 lutego 2014

Aferkowa "Lista interesujących współprac"

Hej!
Jak wspominaliśmy jakiś czas temu na FB szykujemy listę, można powiedzieć "czarną listę", firm, które w jakiś sposób blogerom podpadły. Skupimy się na przypadkach "współpracowych", stąd jej tytuł. Mamy kilka mocnych typów jednak zachęcamy was do podzielenia się własnymi historiami o nieudanych współpracach. Chętnie podlinkujemy wraz z listą wasze notki o przygodach współpracowych. Swoich faworytów możecie nam opisywać na mailu (aferkowo.male@gmail.com) bądź w wiadomości prywatnej na FB, wszelka dokumentacja (czy to zdjęcia przeterminowanych produktów, zdjęcia próbek czy własne notki o współpracy) mile widziana. 

Ponieważ ciągle tylko tak negatywnie i negatywnie to myślę, że po zakończeniu tej listy, spróbujemy stworzyć podobny ranking najlepszych współprac! :)
Pozdrawiamy!

piątek, 7 lutego 2014

Oświadczenie Aferkowa Małego

Niniejszym przepraszam Panią Dorotę Goldmann – autorkę bloga prowadzonego pod adresem www.olfaktoria.pl za zamieszczenie przeze mnie nieprawdziwych informacji dotyczących Jej działalności na portalu Instagram.

czwartek, 23 stycznia 2014

Współprace - podstawowe podstawy

Disclaimer nr 1: Uwaga - zdaję sobie sprawę, że możecie mieć inne zdanie, chętnie o tym poczytam w komentarzach, post jest napisany na postawie moich własnych współprac, obserwacji jakie poczyniłam przez cały okres prowadzenia bloga oraz krótkich doświadczeniach z pracy w dziale marketingu (nie bójta się - inna branża :P), kiedy to właśnie odpowiadałam na pytania dotyczące współpracy i oceniałam blogi pod kątem ich "przydatności".

Disclaimer nr 2: Post jest ukierunkowany na współpracowy aspekt blogowania. Nie chcemy się wdawać w dyskusje typu "jeśli robisz coś z pasji to nie współpracujesz" itd. Można robić coś z pasji i przy okazji rozwoju bloga podejmować współprace. To jak prowadzicie bloga i co wami kieruje zależy wyłącznie od was. Nie ma sensu o tym setny raz bezproduktywnie dyskutować.

O współpracach napisano już prawie wszystko ale Aferkowo musi dorzucić swoje 3 grosze. Bo może. Bo tak. Ostatnio na blogach jest wysyp postów o tej tematyce. A ci mają współpracę, a ci nie mają współprac, a ci tylko za kasę a tych boli tyłek. Współpraca to grząska sprawa. Z jednej strony na pewno wiele osób chciałoby współpracować z jakąś firmą a z drugiej firmy nie zawsze chcą współpracować z nami. Dlaczego tak jest? O co chodzi z tymi współpracami? I co ważne - jak zyskać współpracę a nie stracić zaufania czytelników?

1. Mierz siły na zamiary
Warto jest wiedzieć, że prowadząc bloga od niedawna, posiadając niewielu stałych czytelników i niewiele wejść nie jesteśmy na szczególnej pozycji do wyznaczania warunków. Czy trudno jest pozyskać współpracę? Ja osobiście uważam, że nie. Czy trudno jest pozyskać dobrą współpracę - tu skłaniam się do twierdzenia, że tak.

Coraz częściej pojawiają się świeże blogi, które od początku nastawione są na współpracę. Niestety ta współpraca nie będzie dla nich szczególnie korzystna - firma nie wyda kasy ani nawet produktu jeśli blog ma małą ilość wejść, stąd częste przypadki oferowania blogerom próbki w zamian za recenzję (co moim zdaniem jest smutne, nie zachęcam do podejmowania takich współprac - pisaliśmy o próbkach TU). Dlaczego? Głównie dlatego, że w zanadrzu ma 50 innych blogów z większą liczbą wejść, czyli o większym zasięgu (w końcu o to firmie chodzi). Co w takim wypadku zrobić? Zadbać o jakość, poprawić wygląd bloga i popracować nad tekstami. Jeśli nasz blog czymś się wyróżnia, jeśli jesteśmy w stanie przyciągnąć czytelników, wtedy firmom będzie zależało na współpracy z właśnie nami (EDIT: zapomniałam wam napisać jak przyciągnąć czytelników! zapraszam do TEJ notki :P). Im większy nasz zasięg tym lepsza jest nasza  pozycja negocjacyjna. Niestety ale czy tego chcemy czy nie statystyki bloga zawsze będą się liczyły dla firm, które chcą z nami pracować. Tak, tak - life is brutal i z tym trzeba żyć.

2. Przesiewaj współprace
Nie bierz pierwszej lepszej oferty współpracy! Zastanów się czy warunki współpracy ci odpowiadają i czy sama współpraca pasuje do profilu twojego bloga. Nie ma nic gorszego z punktu widzenia czytelnika niż sponsorowana recenzja parówek na blogu kosmetycznym. Jeśli ktoś cię obserwuje i wraca do ciebie z powodu twoich wywodów na temat kosmetyków to nie serwuj mu szoku w postaci paluszków albo domestosa. Z powodu miernej współpracy możesz stracić czytelników. Jeśli twój blog ma szerszy zakres spoko - ale warto pomyśleć jak dany produkt wpasowuje się w ogólną tematykę bloga. To samo z warunkami współpracy - zastanów się czy za niskopółkową szminkę , która przyjdzie w Bóg wie jakim kolorze opłaca ci się pisać notkę. 

3. Jasno ustalaj zasady
Załóżmy, że nasz blog powoli się rozkręca. Pojawiają się oferty współprac i wśród nich między innymi odnajdujemy firmę, która oferuje nasze ulubione kosmetyki. Zanim się zgodzisz na współpracę zapytaj o podstawowe zasady współpracy!

Większość współprac w blogosferze kosmetycznej to "bartery" - bloger oferuje recenzję a firma kosmetyk (często to wcale nie są bartery - po prostu firma wysyła produkt w celach reklamowych/testowych/marketingowych nie koniecznie oczekując w zamian recenzji ale większość współprac jest konwencją zbliżona do barteru). Wielu doświadczonych blogerów krytykuje bartery zarzucając mniej popularnym blogerom, że w ten sposób psują rynek, w końcu bloger wkłada dużo pracy w notkę itd. a w zamian dostaje tylko produkt, którego wartość jest niewspółmierna do jego wysiłku. Moim osobistym zdaniem "to zależy". Jeśli jest produkt, który chcę przetestować, mogę to zrobić na moich zasadach i nie muszę odwalać całej kampanii marketingowej w swoich social mediach to barter jest dla mnie wyjściem całkiem okej. W końcu jestem blogerką kosmetyczną - jeśli nie napiszę o tej szmince to napiszę o innej. I tak na 90% napiszę o jakimś kosmetyku. Jeżeli jednak firma ma wymogi z tyłka, typu fejbuczki, banerki itd i ja to wszystko mam zrobić za produkt to niestety już niefajnie. Oczywiście podejście do tego typu spraw może się różnić między poszczególnymi osobami jednakże dobrze jest znać, nawet w przypadku zwykłego barteru, wymagania firmy.

Bo wymagania będą. Jeśli firma nie określa nam jasno czego od nas oczekuje tylko dostajemy maila "hej czy chcesz z nami współpracować" (nie pytajcie... zdarzają się i takie) to jest kilka podstawowych spraw, które musimy ustalić:

  • Oczekiwania - dobrze jest wiedzieć czego firma chce, bo niby wiemy, że recenzji, a potem nagle syf, że recenzja negatywna... jasno ustalamy, jaka jest nasza pozycja. Oferujemy rzetelną recenzję (wiadomo - możemy też się umówić na psalmy pochwalne ale narażamy na szwank naszą reputację - nie wiem czy warto dla jakiegoś kosmetyku...). Zdaję sobie sprawę, że w przypadku płatnych kampanii ten punkt wygląda trochę inaczej ale i tak chcę wierzyć że blogerzy współpracują za kasę z firmami, którym ufają i których produkty ogólnie lubią.
  • Czas - niektórzy oczekują, że recenzje zrobicie w tydzień i to najlepiej kremu przeciwzmarszczkowego... w zasadzie od was zależy czy się zgodzicie czy nie ale ważne by jakiś termin ustalić. To w końcu umowa i obie strony się do czegoś zobowiązują. 
  • Forma - czy chcą recenzji czy całej kampanii reklamowej... niektóre firmy mają bzdurne wymagania typu banerek na główniej, fejsbuczki, twitterki itd.
  • Co i kiedy dostaniecie - nie bójcie się pytać o budżet na waszą współpracę i wymagać konkretnych rzeczy, to jest z pożytkiem dla was i dla firmy. Po co pracować nad recenzją kosmetyku, który po opisaniu wyrzucicie bo kolor nie ten, cera nie ta, włosy nie takie. 
  • Co się stanie z waszą recenzją - coś czego ja osobiście nie zawsze pilnowałam a co w gruncie rzeczy jest wyjątkowo ważne z punktu widzenia blogera. O co chodzi? Mianowicie starajcie się zaznaczać, że oczekujecie iż wasza recenzja trafi na FB firmy. Nie wszystkie firmy mogą być chętne (zwłaszcza jeśli nie wiedzą jak ta wasza recenzja wypadnie) ale z waszego punktu widzenia to promocja bloga.

Na co uważać:

  • na to jak firma się do was zwraca - jeśli ktoś już w mailu objawia skrajny nieprofesjonalizm to nie ma co się z nimi bawić,
  • na obrażalskie firmy - zawsze w komunikacji z firmą warto podkreślić, że barter jest za rzetelną, subiektywną recenzję i spokojnie pisać o zaletach produktu ale też wadach. Nie oszukujmy się - nie ma produktu idealnego. Mam pełno ulubionych produktów ale to że je lubię nie znaczy że są bez wad. Ten niespecjalnie pachnie, ten ma brzydkie opakowanie, ten super ale za drogi... jeśli dobrze "umówimy" się z firmą nie ma problemu, żeby o tym napisać. Co nie znaczy że co jakiś czas nie trafi się jakiś obrażalski który stwierdzi, że to obraza majestatu i nie odwali takiej akcji KLIK. Jeśli ktoś jest niepoważny i grozi wam sądem na podstawie waszych subiektywnych wrażeń to pozostaje podziękować za współpracę,
  • na próbkowiczów - to niepoważne Link TU,
  • na firmy, z którymi w przeszłości były problemy  - zaglądanie na Aferkowo zawsze spoko,
  • na daty ważności kosmetyków - ufajmy ale sprawdzajmy, wszyscy wiemy jakie kwiatki się trafiały,
  • na płatne współprace  - płacenie firmie za współpracę jest bez sensu. Robisz jej reklamę i jeszcze za to płacisz? Nie jest to korzystny układ.


4. Zaufanie ważniejsze od kolejnej szminki
Jeśli kosmetyk, który mamy do testów jest spoko albo jako taki, to problemu nie ma - w końcu zazwyczaj produkty mają swoje plusy i minusy ale może się zdarzyć, że produkt, który przyszedł do zrecenzowania jest... co tu dużo mówić - bardzo kiepski. Nawet nie to, że kiepski - dno i dwa metry mułu. Zalety nie ma żadnej. Żadnej! Co teraz? Czy firma zakończy z nami współpracę jeśli napiszemy, że to samo zło, anarchia, szatan i ogólnie przejedziemy się po produkcie? Szczerze mówiąc, na podstawie swoich osobistych przeżyć powiem, że bardzo często TAK (nie jest to absolutnie reguła - istnieją ogarnięte firmy, które recenzje traktują poważnie). Jednak mimo wszystko warto napisać prawdę. Im dłużej pracujecie nad swoim blogiem, im dłużej go prowadzicie i poszerzacie swój zasięg, tym na większą liczbę osób wpływacie. Jeśli te osoby pod wpływem jakiejś nieprawdziwej opinii kupią bubla, no to raczej zadowolone nie będą. Jeśli jednak dzięki wam odkryją dobre produkty albo ostrzeżecie je przed zakupem tych kiepskich, to bardzo możliwe, że zaufanie waszych czytelników do was wzrośnie. Na pewno każda osoba czytająca te długaśne wywody ma swoją pulę blogów, których opinia jest dla nich wyjątkowo istotna. Myślę, że dobrym studium przypadku jest Anwen, która dla wielu jest obecnie włosowym guru a która na swoją pozycję długo pracowała. Pewnie nie każdy polecany przez nią kosmetyk się sprawdzi - w końcu różne mamy rodzaje włosów ale na pewno wiele osób polega na jej opinii w kwestiach włosowych. Chociażby ja :P Zresztą jak pokazuje doświadczenie czytelnicy bloga i tak w razie czego wyczuli by ściemę.

5. Co za dużo to niezdrowo
Bardzo możliwe, że jesteś już świetnym blogerem, bo ten post jest taaaaki długi, że zdążyłeś się zestarzeć. Firmy walą do ciebie drzwiami i oknami. Kosmetyki coraz lepsze, warunki coraz korzystniejsze i współpraców jak mrówków. Dobrze? FATALNIE! Znowu trzeba zrobić odsiew!

O ile warunki nie są faktycznie świetne (np. niektóre firmy wysyłają kosmetyki bez oczekiwania na recenzje - na zasadzie "wyślemy ci a jak chcesz to napisz") to współprace mogą stać się dla ciebie drugim etatem. Firmy chcą się u ciebie pokazywać i wysyłają ci więcej kosmetyków. Teraz warto wyjątkowo uważnie przyglądać się ofertom i wybierać tylko te z super liberalnymi warunkami (jak powyżej), te które nas wyjątkowo interesują (np. świetna firma) albo te, które faktycznie zaczynają nieść za sobą kasę. Jeśli zbudowałeś już markę, udało ci się zebrać wierne grono czytelników i może nawet nie trafiłeś nigdy na Aferkowo, to jesteś na świetnej pozycji by teraz dyktować warunki. Odsyłam cię w takim razie  do książek Kominka - on jest chyba niekwestionowanym autorytetem w tych sprawach. Ja się na tym nie znam więc się nie wypowiadam :P

6. Zarabianie na współpracy... inaczej
Sprzedawanie produktów raz maźniętych ze współprac może wydać się komuś dobrym interesem... nic bardziej mylnego. Wcześniej czy później, ktoś się zorientuje (Aferkowo zawsze na tropie) i zrobi się ferment. Na szczęście blogerki rzadko się decydują na taką formę zarobku ale warto poruszyć i ten temat, bo blogosfera widziała już recenzje na postawie swatchy i puszczanie produktu w świat.
Warto zaznaczyć, że ludzie, którzy nas czytają nie są głupi - prędzej czy później każda ściema się wyda. Lepiej dla nich i dla siebie samego grać czysto od początku niż potem się głupio tłumaczyć.

Jeśli cenisz swoją pracę i jeśli piszesz rzetelne recenzje mając dobro swoich czytelników na względzie to naprawdę nie musisz się z niczego tłumaczyć. Współprace jak cała reszta są dla ludzi - tylko trzeba z głową z tego korzystać i nie przesadzać.
Jeśli masz inne zdanie na ten temat - też spoko.
W końcu to twój blog, twoja bajka. 

środa, 22 stycznia 2014

Konkurs - trudna sprawa. Dosłownie!

Dostaliśmy zgłoszenie o ciekawym konkursie. Okazuje się, że są firmy, które nadal mają z konkursami duży problem. Nie, że problem, tylko DUUUUŻY problem. 
Rzecz się dzieje na FB firmy Butik. Ogłoszony zostaje konkurs na nazwę dla kurtki i owa kurta ma być właśnie główną nagrodą. Wszystko wydaje się jasne - jest Jury, którego skład jest jawny i który wybierze jedną zwycięską nazwę.
Jest całkiem ok, nie?
Po kilku godzinach jednak pojawia się takie oświadczenie:
i z kreatywnego konkursu robi się szał na lajki. Jak się można spodziewać uczestnicy konkursu nie przyjęli zmiany zasad zbyt ciepło.
Więc co zrobiła firma? ZNOWU ZMIENIŁA ZASADY:
Szczęście w nieszczęściu ogarnęli się trochę, zwiększyli pulę nagród i wrócili połowicznie do początkowego zamysłu ale! Pojawiła się kolejna niepokojąca dla uczestników kwestia:
I jeszcze ciekawsza akcja:

...bo po co sprawdzać, czy nazwa jest wynikiem inwencji danej osoby czy też jej umiejętności kopiowania. Do tego to normalnie kancelarii prawniczej trzeba.
Zamieszanie pełną gębą!
Niestety Butik, ale tak to jest jak regulamin waszego konkursu ma kilka linijek i na dodatek zmienia się nieustanie. Apelujemy: dajcie sobie siana z konkursami!
Co o tym myślicie? Znacie podobne konkursowe wpadki?

A tak, pozwoliłam sobie pominąć język na tym FB. Po prostu... nie chcę o tym rozmawiać.
EDIT Z DNIA 24.01
Właśnie dostaliśmy wiadomość, że Butik ogłosił zwycięzców.
Po prostu nie mogę... nie mogę ;P