sobota, 22 czerwca 2013

Kradzież zdjęć..

Wiele z Was na pewno nie raz spotkało się z taką sytuacją. Kradzież zdjęć z blogów niestety robi się coraz bardziej powszechna (niestety zauważyłam, że to często zjawisko wśród świeżych blogów), a wszelkiego rodzaju blokady, czy nawet znaki wodne na zdjęciach dla złodziejaszków nie są przeszkodą.
Podczas swojej kariery blogowej osobiście nie dotknęła mnie kradzież zdjęć, ale wielokrotnie czytałam o tym u innych dziewczyn - miało to miejsce zarówno jeśli chodzi o zapożyczenie na inne blogi, a coraz częściej na aukcje internetowe.
Najświeższą sprawą tego typu jest sytuacja związana z Kasią z bloga zjemtowszystko.blogspot.com. Kilka dni temu została poinformowana o tym, że jej zdjęcia widnieją na aukcji allegro.


Sprzedawca bez ceregieli umieścił zdjęcia Kasi zarówno w aukcji, jak i jako zdjęcie główne.



Jak to niestety w życiu bywa złodziejaszki idą w zaparte i nie usuwają zdjęć Kasi z aukcji. Jaki jest na takich sposób? Otóż tylko jeden:

Mam nadzieję, że sprawa będzie miała finał z korzyścią dla Kasi, ale tak czy inaczej sprzedawca alla_moda_pl  trafia na naszą czarną listę.

Macie takie nieprzyjemne doświadczenia, jaką jest kradzież zdjęć, bądź innej własności intelektualnej? 
Jakie są skuteczne sposoby na walkę z takim postępowaniem?

PS Zdjęcia przepięknych oczu są własnością Kasi i serdecznie zapraszamy na jej blog zjemtowszystko.blogspot.com

PS 2 Jeśli znacie jakieś osoby, które ze względu na kradzież powinny trafić na czarną listę 
piszcie aferkowo.male@gmail.com

UPDATE:
Poniżej możecie zobaczyć kradzież zdjęcia Obsession:


Po przeglądnięciu profilu nieśmiało podejrzewam, że produkty może sprzedawać jakaś blogerka, gdyż sprzedane (oraz sprzedawane) produkty są iście współpracowe. Będę się temu przyglądać!

27 komentarzy :

  1. najlepsze w tym wszystkim jest to, że to zdjecie zostało wykorzystane w ten sposób juz drugi raz ;)
    ale tamten sprzedwaca usunął zdjęcie po wysłaniu przeze mnie zwykłego maila. acz jego odpowiedź nie była zbyt ładna...

    OdpowiedzUsuń
  2. a gdzie do cholery jest Allegro? a tak oni są tylko pośrednikami w sprzedaży, zawsze tak odpisują jak mam jakiś problem. Dla mnie to zwykła amatorszczyzna, a nie poważna sprzedaż.pewnie se "wygoglowali" i se znaleźli fotki do aukcji :P . Co do własności intelektualnej jestem ZA, u nas w domu nie ma zatem nielegalnego windowsa, nie używam do obróbki zdjęć Photoshopa bo mnie na niego nie stać, nie ściągamy muzyki ani filmów. To też czyjaś własność przecież. wiem, dziwni jesteśmy, przynajmniej tak na nas patrzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do allegro nawet się nie zwracam. ani w pierwszej, ani w tej sprawia. szkoda klawiatury, bo wiadomo, że i tak oleją. niestety trzeba wszystko na własną rękę.

      Usuń
    2. Nie olewają tylko blokują aukcję. Warto zatem poklepać w klawiaturę (wiem z autopsji).

      Usuń
  3. Szkoda słów...mnie na szczęście nic takiego nie spotkało, ale też bym się pewnie wściekła.
    Umieszczenie w opisie ŹRÓDŁA do zdjęcia naprawdę nie boli, gdyby sprzedawcy to robili to by nie było tych wszystkich afer, ale skoro są na tyle głupi, że myślą, że im to przejdzie płazem to niech teraz cierpią ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mi też niedawno jakiś dupek ukradł zdjęcia z efektami odżywki revitalash, umieścił na swojej aukcji moje oczy i mojej bardzo dobrej znajomej jeszcze z innego portalu, na którym się poznałyśmy (te oczy poznałabym wszędzie <3 ) - allegro sprawę olało, jak zadzwoniłam do gostka to się głupio i szyderczo śmiał, twierdząc, że on sobie to wziął z google a stamtąd MOŻE, więc mu nic nie zrobię :D:D:D a na moje pytanie dlaczego usunął znaki wodne (które na pierwszy rzut oka widac było, że są pozamazywane), twierdził, że nic z nimi nie zrobił - suuuuper! :) myślałam, że wyjdę z siebie ;[
    ale usunął. po 24 godzinach, ale zawsze. teraz na wszelki wypadek nadal go sprawdzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podaj namiary- umieścimy go na czarnej liście :)

      Usuń
    2. właśnie nie sądzę,aby Ci sprzedawcy robili to świadomie. Googluja i tyle, a że sporo wyników wyświetla się właśnie z blogów to sobie korzystają. teraz jest jakoś tak dziwnie, że jak się szuka grafiki to najpierw pojawia się zdjęcie a dopiero z boku, jest komunikat- odwiedź stronę, kiedyś odsyłało konkretnie do tej strony na której umieszczone były zdjęcia.

      Usuń
    3. no i przede wszystkim- juz jednego maila wysłałam, jeśli by to było tak bardzo nieświadome, to co za problem podać źródło zdjęcia, albo je usunąć :/

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że wezwanie przedsądowe zrobi wrażenie na nieuczciwym sprzedawcy. Niestety, kradzież zdjęć, a nawet treści notek, stała się plagą...

    OdpowiedzUsuń
  6. mimo próśb i gróźb moje i Dezemki zdjęcia ponownie na aukcjach u tej pani

    http://allegro.pl/eris-vitaceric-multifunkcyjny-krem-bb-witalizujacy-i3336800725.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masakra - szczerze mówiąc wydaje mi się, że niewiele się w tej kwestii zmieni aż do momentu, gdy ktoś się nie wk*rwi i nie pozwie w końcu któregoś z tych aparatów. Obsession a wy pisałyście do allegro? Też was zlali?

      Usuń
    2. ehh usunęła zanim zdążyłam zrobić screeny

      Usuń
    3. usunęła? u mnie się to zdjęcie wyświetla...

      Usuń
    4. hmmm wyślij mi screen na maila jak możesz

      Usuń
    5. wysłane, daj znać czy doszło

      Usuń
  7. Niecierpka też obrobili: http://niecierpek.blogspot.com/2013/05/o-naruszeniu-prawa-w-trzech-aktach.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety często się to zdarza, i dobrze, że Kasia podeszła do sprawy poważnie, może to coś da.

    Mnie kilka lat temu jakaś dziewczyna podwędziła grafikę z bloga - na mojego maila że wykorzystała moją pracę bez wiedzy i zgody przytoczyła koronny argument "znalazłam to w Google!". Wielu ludziom się wydaje, że jak coś jest w Google, to automatycznie należy do wszystkich :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie za to zastanawia coś innego. Rozumiem oburzenie na temat kradzieży zdjęć - sama robię zdjęcia pół-amatorsko i nie chciałabym, aby ktoś mnie okradł.
    Z drugiej strony, to jest oznaka naszych czasów i mentalności w Internecie.
    Powiedzmy sobie szczerze, ale tak szczerze, zróbmy rachunek sumienia - czy na naszych blogach na pewno wszystko jest w 100% naszą własnością?
    Bloguję od wielu lat i widzę - szablony, grafiki do szablonów, obrazki, ba, nawet czcionki czy pędzle - jak często są to wszystko, podkreślam WSZYSTKO prace autorki/autora bloga, a jak często przynajmniej część jest z "internetów"?
    Sama swego czasu robiłam szablony, zresztą wiele nadal istniejących szablonarni prężnie działa i naprawdę znikoma część grafik tam jest użyta za zgodą autora.
    Podobnie ze zdjęciami zamieszczonymi w postach - niejednokrotnie mają podpisy typu "zdjęcie ze strony...", ale szczerze mówiąc w świetle własności praw autorskich to często tylko przykrywka dla uspokojenia sumienia, bo jako takiej prywatnej zgody autora/właściciela raczej najczęściej nie ma.

    Więc o ile bezczelna kradzież zdjęć z blogów i wstawianie na aukcje jest już najwyższa formą głupoty i nieuczciwości, o tyle sam fakt naruszenia praw własności jest problem na szerszą skalę i właściwie nie do wyplenienia, z czego należy zdawać sobie sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zresztą samo prawo w kwestii tego co jest chronione a co nie wydaje się być dość niejasne. Mnie osobiście (mówię za siebie) najbardziej drażni fakt, że osoby które posługują się zdjęciami bez pozwoleń czy bez podania źródeł po prostu uparcie obstają przy swojej wersji i po zwróceniu uwagi tych zdjęć nie usuwają. Myślę, że dużym czynnikiem irytującym osoby, którym zdjęcia ukradziono jest też fakt, że często kradną je ludzie, którzy w jakiś sposób na nich zarabiają, czy aukcje na allegro czy jakieś prywatne sklepy...

      Usuń
    2. Dlatego jeśli chodzi o zdjęcia kradzione po to, by reklamować coś, co ma zarabiać jak najbardziej oburzenie jest słuszne i sprawa prosta, bo tutaj można w końcu wytoczyć proces.
      Gorzej jeśli chodzi o inne aspekty "pożyczania" sobie cudzych zdjęć/rysunków/etc.

      Usuń
    3. Ale nawet w pracy licencjackiej jest taka zasada, że jeśli korzystasz z jakiejś książki i na jej podstawie piszesz cały akapit, a w nawiasie podajesz autora (czyli źródło) to to już nie jest żadna kradzież czy naruszenie praw autorskich tylko cytowanie, które jest prawnie dozwolone (inaczej chyba nikt by nie napisał licencjatu). Przecież to logiczne, że w przypadku takiej pracy nie będziesz pisać oddzielnie do każdego autora (z czego część z nich pewnie już nie będzie żyła) i pytała czy możesz użyć ich książki do pracy. To samo jest ze zdjęciami z neta-często nie wiadomo kto jest ich autorem, jeśli w notce podajesz ŹRÓDŁO, z którego dane zdjęcie zostało pobrane, to gdzie tutaj jest kradzież? Nie popieram kradzieży zdjęć na takiej zasadzie jak jest to przedstawione w notce, ale kiedy podajesz źródło, to już w tym momencie jest zupełnie inna sprawa...

      Usuń
  10. Bardzo dobry pomysł, niech wszystko będzie czarne na białym :)
    Trzeba z tym w końcu zrobić porządek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiś czas temu szukając aukcji z ubraniami i gorsetami z konkretnego sklepu trafiłam na swoje zdjęcie w aukcji. Adres bloga nie został zamazany ani wycięty i z jednej strony to dobrze, ale z drugiej strony jedna z moich czytelniczek wymieniła kilka maili ze sprzedawczynią myśląc, że to ja - nie skomentowała w ogóle kiedy czytelniczka napisała, że lubi mojego bloga, czyli praktycznie się pode mnie podszyła. Dopiero kiedy wkleiłam screena na FB, owa czytelniczka zorientowała się, że nie ma do czynienia ze mną.. Napisałam do Allegro, ale aukcja skończyła się zanim odpisali, a później odpuściłam sobie kiedy chcieli skan pisemnego oświadczenia, że zdjęcie należy do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś strasznego.. No ale racja trzeba z chamstwem walczyć i Kasia dobrze zrobiła. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no wiecie co... jestem w szoku.. co za hieny ;/

    OdpowiedzUsuń