środa, 24 lipca 2013

Wykorzystanie wizerunku

Dostaliśmy przed chwilą zgłoszenie od Baby Jane Hudson:

"Witajcie,

Ja od ponad półtora tygodnia zmagam się z kilkoma serwisami, gdzie jakaś ambitna osoba użyła mojego zdjęcia i wsadziła je na kwejka, potem na stronie ryjbuk.

Od ponad roku prowadzę bloga i mój kanał na Youtube. Bezprawnie ktoś wykorzystał stopklatkę z mojego filmu https://www.youtube.com/watch?v=I-DH_694sow i tym oto sposobem mój wizerunek wylądował na kwejku (gdzie po 2 dniach został usunięty) oraz na fan page'u ' Idź być grubym gdzie indziej" https://www.facebook.com/photo.php?fbid=498589920210025&set=a.149754801760207.33811.146572758745078&type=1&theater

Facebook ewidentnie nic z tym nie robi, ponieważ dla nich to żadne naruszenie etc, a strona szydzi z ludzi. Szkoda gadać.
 
Zastanawiam czy ktoś z internautów był w podobnej sytuacji."
 
 
Czy zdarzyła Wam się taka sytuacja? Co można zrobić w takim przypadku???

sobota, 20 lipca 2013

Stara śpiewka, czyli bloger blogerowi wilkiem

I znów spotykamy się w Aferkowie, tym razem jednak poruszymy problem kradzieży treści z bloga. 
Nie jest to praktyka tak popularna jak kradzież zdjęć a przynajmniej rzadziej wychodzi na światło dzienne. Według ustawy prawo autorskie chroni wszelkie przejawy ludzkiej twórczości o charakterze indywidualnym a takim przejawem jest na przykład post na blogu (odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne nie są objęte tym prawem, co czasem może powodować zamęt...). Dziś o dwóch blogach, którym się taka kradzież przytrafiła.

Pierwsza na tapecie jest Patrycja i jej blog http://testujemy-blogujemy.blogspot.com z recenzją odplamiacza kieszonkowego (oryginalną recenzję znajdziecie TU). Wyobraźcie sobie, że ten post został podkradziony nie przez jedną, a aż dwie osoby! 
Najpierw na tekst pokusił się autor bloga http://testowanie.pisze.se
Ale można było go znaleźć również na stronie http://klub-ekspertek.ofeminin.pl/Wszystkie-opinie,1396,1.html
Patrycja napisała do autora bloga testowanie i przyznał się on do tego, że skopiował treść z jej bloga a następnie zmodyfikował notkę. Jednak nie obeszło się bez usprawiedliwiania swoich działań tym, że Patrycja nie zastrzegła odpowiednio swojej notki. 

Autorka bloga http://www.darmoszki.blogspot.com, Natalia, zmaga się z tym problemem od niedawna. Jak się okazało na blogu http://darmowe-probki-kosmetykow.c0.pl/, ktoś kopiuje całe jej posty i wkleja jako swojego autorstwa (łącznie ze zdjęciami, nie zadając sobie trudu by usunąć ze zdjęć podpis). Co jest dla mnie w tej sprawie najciekawsze i najgorsze to fakt, że osoba prowadząca bloga darmowe-probki-kosmetyków przekleja nie tylko posty o kosmetykach czy próbkach ale również wpisy dotyczące prywatnego życia autorki bloga Darmoszki!!

Tu widzimy fragment oryginalnego wpisu i zdjęcia z bloga Darmoszki a poniżej print screen z bloga darmowe-próbki-kosmetyków. 
Pałka przegięta.

Komuś z was zdarzyło się już znaleźć swoje notki przeklejone w całości na innym blogu?
Pozdrawiam!

sobota, 13 lipca 2013

Rossmann i tajemnica ochroniarza

Hej!
Dziś post, sponsorowany przez k*rwiki w moich oczach. 
Muszę się gdzieś wyżyć, bo po prostu mnie roznosi, Rossmann doprowadza mnie na skraj rozpaczy ostatnio. Dziś wybrałam się na szybkie zakupy przed planowanym wyjazdem. Oprócz tego postanowiłam złapać te błyszczory, które tak zachwalano w wibo boxach. Ja tam lubię błyszczory, jeden kolor na fotkach mi wpadł w oko to myślę sobie "to jest śmieszna kasa, do kieszeni w sam raz,  a dodatkowo jak zgubię to nie będzie tragedii" (ja często gubię XD). Kupiłam. Przyjechałam do domu. Otwieram błyszczora i co? MACANY! Nosz k*rwa! 
Jest to dosłownie pierdyliardowy raz, kiedy przychodzę do domu i okazuje się, że kosmetyk, z którym wróciłam był w jakiś sposób próbowany/otwierany/macany. I naprawdę szlag mnie już trafia! Nie kupię tam już lakierów, bo jak przychodzę to okazuje się, że jest glutem w środku. Nie kupię tuszu, bo okazuje się, że jest wyschnięty, no i ewidentnie nie kupię już błyszczora, bo sorry ROSSMANN ale nie chcę się maziać po ustach czymś co maziało po innych powierzchniach obcych. 
Staram się sprawdzać, czy kosmetyki, które kupuję były używane przy kasie albo w przypadku lakierów czy nakrętkę trudno poluzować ale:
a) to nie zawsze działa,
b) nie zawsze o tym pamiętam,
c) nie powinnam musieć tego robić.

Naprawdę nie jest to dla mnie nowa kwestia, nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie i pewnie bym się aż tak nie oburzała, bo to w końcu kosmetyk za dosłownie drobne ALE WK*RWIA MNIE NIEZMIERNIE FAKT, ŻE DOSŁOWNIE NA WPROST STOISK Z KOLORÓWKĄ STAŁ PAN OCHRONIARZ. Ktoś jest w stanie mi powiedzieć co oni tam robią? Bo jak Boga kocham, ciągle słyszę o natrętnych ochroniarzach co łażą za wizażankami krok w krok i obmyślają coraz to pikantniejsze teorie spiskowe z nimi w rolach głównych a tymczasem w Poznaniu sytuacja jak widać na pełnym ludzie. Sama byłam świadkiem (i teraz szokas) jak jedna babka otwierała wszystkie po kolei tusze, żeby posprawdzać szczoteczki (bo kurde jak jest takie same opakowanie to jednak nigdy nie wiadomo a nóż/widelec trafi się w 4 tuszu od końca inna szczoteczka - totalnie logiczne). Ochroniarz nawet nie drgnął! Ktoś zwrócił babie uwagę a ona nic. Ochroniarz dalej nic. Trzeba przyznać, że gość to miał stalowe nerwy! Dosłownie w tym momencie mam ochotę iść do Rossmanna stanąć przed ochroniarzem i zacząć  się mazać po twarzy byle czym robiąc jednocześnie głupie miny bo podejrzewam, że ktoś im przykazał się nie ruszać a najlepiej w ogóle nie reagować na otoczenie i stoją jak grenadierzy przy pałacu Buckingham...  Mam wielką ochotę zapytać, czy może Rossmann wie po co zatrudnia ochroniarzy?  Bo jak do ozdoby to powinni mieć ładniejsze kurtałki!
Eeeeenyłej kończę tę tyradę oświadczeniem, że mam Rossmanna w tyłku i więcej nie kupię tam niczego, co mogę znaleźć w jakimkolwiek innym sklepie! Witaj Hebe z kompetentnym (przynajmniej w tej kwestii) personelem i żegnaj Rossmanie, ty flejo!


środa, 10 lipca 2013

Współpracowo: JM Spa & Wellness

Wiem, że temat współprac był maglowany wiele razy i jest pełno poradników jak współpracować, z kim współpracować itd. ALE! co ciekawe, nadal jest pełno afer o tym jak to bloger firmę albo firma blogera zrobiła w jajo. Dziś o tym drugim, czyli o tym jak to firmy sobie bimbają... a konkretnie jedna firma. 
Całkiem niedawno trafiłam w sieci na post o lakierach otrzymanych od JM Spa & Wellness w celu zrecenzowania. Bardzo mnie zaciekawiło, co to za firma wpadła na genialny pomysł wysłania lakierów bez uwaga, uwaga... etykiet. Tak jest! JM Spa & Wellness wysłało blogerce do zrecenzowania dwa lakiery i jedną odżywkę bez żadnych etykiet, żadnego składu, daty produkcji czy daty ważności. Po prostu nic!
Zresztą same zobaczcie - oryginalny wpis przeczytacie na blogu Kalisty.
EDIT: na FB trafiłam na ciekawy przypadek innej blogerki, która zgłosiła firmie zarówno fakt otrzymania nieetykietowanych lakierów jak i chęć rezygnacji. Muszę przyznać, że reakcja firmy jest interesująca:
Więc jak widzicie lakiery mimo, że bez etykiet i daty ważności (i nr serii!!), to są pełnowartościowe i w terminie DOBRYM (cokolwiek to znaczy).

Po wpisaniu nazwy firmy w google, wyszukiwarka wypluła jeszcze ciekawszy artykuł. Okazuje się, że już jakiś czas temu jedna z blogerek miała problem z tą firmą, a raczej ich systemem współpracy. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli prześledzicie wpis Aswertyny o jej perypetiach z JM Spa & Wellness. 

Co o tym myślicie? Dla mnie cały ten system współprac jest wręcz zabawny a akcja z lakierami... o Boziu, samobój na całej linii! Wybaczcie, że notka taka krótka ale myślę, że najlepiej będzie jeśli przeczytacie opinię o tej firmie z pierwszej ręki. 
Może ktoś jeszcze ma podobne doświadczenia z tą firmą? Widziałam na ich profilu FB, że więcej osób zgłaszało bezetykietowe lakiery. Żenuła...  
A może inna firma wam podpadła? Napiszcie o tym do nas na aferkowo.male@gmail.com

Pozdrawiam i do następnej afery!

piątek, 5 lipca 2013

Internetowy hejting

Dzisiaj odejdziemy na moment od kradzieży i poruszymy inny problem, z którym musi się zmagać blogosfera. Na pewno każda blogerka czy vlogerka spotkała się z niepochlebnymi opiniami na temat swoich postów, filmików, ubrań, makijaży czy ogólnie swojej osoby. Okazjonalny anonim z krytyczną uwagą na temat wyglądu czy treści posta można znieść. Co jednak zrobić, kiedy anonim się rozkręca i zamieszcza na blogu tyradę na temat naszego pochodzenia do trzech pokoleń wstecz?
Właśnie taka sytuacja spotkała Alicję z bloga Gyaru-usagi. Alicja prowadziła lifestylowego bloga, na którym opisywała swoje życie, zamieszczała zdjęcia swojej rodziny, wyjazdów ale i  makijaży, włosów czy strojów dnia. To jednak nie spodobało się pewnej osobie, którą Alicja zna w tzw. "realu". Trudno mi powiedzieć, co zdenerwowało znajomą Alicji do tego stopnia, że zamieściła nie kilka a kilkanaście obraźliwych komentarzy ale sytuacja stała się na tyle męcząca dla autorki bloga, że postanowiła ona to ukrócić i zamknąć go czasowo, zezwalając na czytanie tylko osobom z zatwierdzonym emailem. 

Poniżej kilka fragmentów komentarzy internetowego hejtera, niektóre z nich brzmią jak groźby i szczerze mówiąc moim zdaniem przekraczają granice zwykłej niekonstruktywnej krytyki:

To Ty jesteś panią magister??? Chyba za jajka albo swoją dupę. Widziałaś kiedyś tak ubraną panią magister? W ogóle jakim prawem piszesz o czyichś dzieciach? Swojego nie zabrałaś bo się wstydziłaś, czy chciałaś zżynać panienkę? Żal mi tego dziecka, że ma taką matkę.LOL 

Tak to maluje się magazynierka...a zapomniałam przecież Ty nią jesteś od niedawna. Przecież tak nie wyglądają ludzie na poziomie. 

Ty głupia kurwo. Zamiast zajmować się bzdetami zajmij się lepiej swoim dzieckiem. Mając taką matkę nie dziwię się, że wylądował w ośrodku. Ciekawe jak twojemu słoma by wystawała bo moje nigdy nawet przy słomie nie stały. Wystarczy na ciebie spojrzeć żeby stwierdzić jaka z ciebie szmata a nie matka. I jeśli nie usuniesz tego co napisałaś to ci rozpierdole ten najebany sztucznymi włosami łeb Pani Magister nie wiem czego... 


I dalej w ten sposób. 
Co o tym myślicie? Zdarzały wam się tak ekstremalne sytuacje z hejterami? Ktoś musiał sobie już z czymś takim radzić?
Moim zdaniem w tym przypadku dobrym wyjściem byłoby zgłoszenie sprawy na policję, bo pojawiają się dość konkretne groźby od osoby, która zna Alicję i wie gdzie ona mieszka! Pewnie od razu hejtera nie aresztują ale może sama wizyta patrolu czy dzielnicowego by pomogła.  
Jeśli przychodzą wam do głowy równie ekstremalne formy hejtingu wiecie gdzie pisać!
Pozdrawiam!

środa, 3 lipca 2013

Kradzież tożsamości - oszustwo i wyłudzenia.

Jakiś czas temu na profilu FB blogerki Odette Swan pojawiły się niepokojące sygnały o tym, że ktoś podszywa się pod jej blog i wyłudza produkty od firm. Nie znałam kulis tej sprawy, ale Agata postanowiła się tym z nami podzielić. Poniżej mail od Odette - przeczytajcie, bo mogło to spotkać każdego z nas:

"Dzień 21 maja przyniósł komuś świetny pomysł do głowy, żeby podszyć się pod jakąś blogerkę  i trochę na tym skorzystać. Traf chciał, że padło na mnie. 
O dziejących się za moimi plecami przekrętach dowiedziałam się przypadkowo od jednej z firm, która zadała mi pytanie odnośnie ostatecznego dogadania się co do współpracy. Moje zdziwienie było ogromnie, ponieważ nie wysyłałam żadnych maili do firm. 
Wszystko szybko zaczęło wychodzić na jaw, spływały kolejne maile od firm, zaczęło się robić nieprzyjemnie. Poradzono mi, by pójść z tym na policje, bo kosmetyki i ubrania, jakie "koleżanka" wyłudzała opiewały na pokaźne sumki. Szybko zamieściłam informacje na blogu, że żaden adres mailowy poza agatha250391@gmail.com nie jest powiązany ze mną, i tylko z niego korzystam chcąc rozmawiać na temat współprac, bloga. Nie mieszam w to nawet facebooka - tylko ten mail.

Po zamieszczeniu ostrzegawczej informacji zaczęły przychodzić informacje od oszukanych oraz niemalże oszukanych osób. Otrzymałam informacje z jakiego maila oszustka kontaktowała się z firmami, o jakiej treści były te maile oraz link do "mojego" fanpage'a! 
Tak, oszustka zadała sobie trud by założyć maila odetteswan@wp.pl, a do rejestracji użyła mojego imienia i nazwiska. Założyła także FB pod nazwą OdetteSwann i z niego także pisała gdzie się da, by otrzymać produkty za darmo. Maile pisała w sposób niechlujny i z błędami
,
Oczy wyszły mi na wierzch, gdy dowiedziałam się jakie współprace zawierała oszustka. Otóż Pani najwyraźniej próbowała ubrać się od stóp do głów, wypielęgnować i umalować. Na celowniku znalazła się bielizna erotyczna i gadżety, produkty dla dzieci, sukienki z allegro, kremy pielęgnacyjne, półprodukty do robienia tipsów, ozdoby do paznokci, lakiery, kosmetyki kolorowe, rajstopy, skarpetki, jedzenie i wiele innych! 

Znalazłam świadków, poszkodowane firmy i wybrałam się na policje, złożyłam zeznania i czekałam na rozwój sprawy.

Na swoim fanpage'u poinformowałam czytelników o całej przykrej sytuacji i o zamiarach zgłoszenia sprawy policji. Oszustka musiała się wystarczyć, bo nie długo po tym otrzymałam maila wyjaśniającego! Treść była zabawna, tłumaczyła mi, że nastąpiła "fatalna pomyłka" i mój adres bloga, podpis pod mailem "Odette Swan", fanpage oraz mail "odetteswan@wp.pl" niewiadomym sposobem stworzyły się same, jak twierdziła-pewnie dlatego, że bardzo lubi i obserwuje mojego bloga, a dopiero nie dawno jedna z firm "uświadomiła mnie, że podaje czyjeś dane". Napisała także, że mogło jej się także pomylić to wszystko, bo adres jej bloga jest bardzo podobny do mojego. Poprosiłam zatem o podanie adresu tego bloga, bym mogła stwierdzić czy faktycznie tak jest, broniła się przed tym. Zaczęła udawać małe, niepełnoletnie dziecko, próbując wzbudzić litość. Nie uwierzyłam w ani jedną bzdurę i kolejny raz poprosiłam o adres bloga. W odpowiedzi otrzymałam jedynie adres : http://www.testujto.blogspot.com/ i wszystko stało się jasne. Ani nazwa nie podobna, ani to żadna małolata. To blogerka, którą znałam. Przyznała się, ja straciłam wiarę w ludzi. Prosiła mnie także, bym nie zgłaszała sprawy na Policje, bo ma już zawiasy, jednak nie było we mnie żadnej litości a sprawa i tak już dawno była zgłoszona.

Czytając komentarze pod jej postami widziałam komentujące, niezadowolone firmy, które zostały oszukane. Na swoje konto już nie mogła gromadzić darmowych zdobyczy, była w wielu miejscach spalona, a i liczba obserwatorów nie była wystarczająca, by zaspokoić wszystkie zachcianki, więc znalazła sobie ofiarę.

Jej blog jest stworzony po to by GROMADZIĆ, brzydzę się takim zachowaniem. Dziewczyna nie jest biedna, prawdziwą biedę ma w głowie!

Jej imię i nazwisko widnieje w nagłówku jej bloga, wchodząc na jej profil na FB widać jeden wielki spam. Ilość konkursów, w jakich bierze udział na minutę pobija wszelkie rekordy, konkursy u blogerek, które bardzo lubię i szanuję, aż boje się, że uda jej się coś wygrać a stracą na tym uczciwe dziewczyny.

Co policja na to wszystko? A nic. Nie poniosłam strat, więc nic jej nie mogą zrobić. Czy to znaczy, że każdy może podszyć się pod wybraną blogerkę i zamawiać wszystko ze stron internetowych niczym z katalogu marzeń i czekać na przesyłki?! 


Piszę to wszystko, abyście uważały na tę osobę i nie dały się oszukać. Dziś to byłam ja, jutro to może być każda inna blogerka, szczególnie, że zobaczyła, że policja nic jej nie może zrobić-czysty zysk. 

Żebractwo internetowe, brak słów. "

-------------------------------------------



wtorek, 2 lipca 2013

Czarna lista się powiększa...

Dziś spieszymy do Was ze zgłoszeniami od naszych czytelniczek. Maile zaczęły spływać błyskawicznie, a nas ogarnęła smutna refleksja, że internet pełen jest oszustów i krętaczy... ale do rzeczy:


sprawa nr 1 dotyczy Magdy ze smak-zdrowia.blogspot. Na swoim blogu publikuje między innymi przepisy kulinarne, które zostały wykorzystane przez firmę Emkadiet Poradnictwo Dietetyczne. Emkadiet oferowała m.in. przepisy Magdy i kasowała za takę dietę 300zł!! Cały wpis możecie przeczytać tutaj, a poniżej możecie zobaczyć przykłady wykorzystania wpisów autorki bloga:



------------------------------------------------------------------------------------

sprawa nr 2 to zgłoszenie od Atqi i dotyczy kradzieży i bezczelnego przerobienia zdjęcia recenzowanych przez Nią cieni do powiek. Użytkowniczka allegro raj_kobiet bez ceregieli wycięła podpis, zmieniła tło i zrobiła lustrzane odbicie, ale nie ma wątpliwości, że jest to ta sama fotografia. W dodatku wykorzystana do sprzedawania podróbek cieni L'oreal! Oczywiście sprzedawca cieni za 3,50zł nie odpowiada na maile.

-------------------------------------------------------------------

sprawa nr 3 dotyczy maila od Bellitki - zwykłe oszustwo i można powiedzieć wyłudzenie. Bellitkaa jakiś czas temu organizowała kosmetyczną wymiankę, wysłała paczkę o wartości ok.100zł, niestety przesyłki zwrotnej nigdy nie otrzymała. Szanowna złodziejka Gabriela C. posługiwała się adresem e-mail sweet-niunia@wp.pl, oczywiście nie odpowiadała na wiadomości, prośby i groźby. Całość wpisu można przeczytać tutaj, a gdyby ktoś również został oszukany przez tę osobę lub przypuszcza, że to mogła być ona, to posiadamy dane adresowe do wglądu.
-----------------------------------------------------------------------------------

Pamiętajcie, że możecie do nas pisać na aferkowo.male@gmail.com.