sobota, 24 sierpnia 2013

Poradnik aferkowa - hejting, groźby, kradzież tożsamości.

Od początku powstania aferkowa wypłynęło już sporo afer. Były to między innymi sprawy groźb, czy kradzież tożsamości, a osoby dotknięte tym problemem często pozostawały w martwym puncie na froncie z osobami atakującymi, czy oszustami. Od dłuższego czasu po głowie chodził nam poradnik dla ofiar takich zdarzeń i z pomocą przyszła nam Ada, która opisała procedury, które mogą się przydać każdemu z Was (mam nadzieję, że nie, ale warto dmuchać na zimne).


-----------------------------------------------------------------------------------


W przypadku nękania sprawa jest w zasadzie dość prosta. Zależnie od stopnia natężenia tych działań, można mówić o dwóch sytuacjach:
Lżejszej:
Art. 107. Kodeksu wykroczeń
Kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 500 złotych albo karze nagany.

I cięższej:
Art. 190a. Kodeksu karnego
§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Sprawa jest tym bardziej poważna, kiedy zaczynają się groźby:
Art. 190. Kodeksu karnego
§ 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Jak najbardziej, adresat takich internetowych 'komentarzy' ma prawo czuć się zagrożony ze strony autora i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. 

W takiej sytuacji należy się udać na policję i zgłosić nękanie lub groźby pod swoim adresem. Niestety, organy ścigania w naszym kraju mogą nie zareagować, twierdzić, że jest to znikoma szkodliwość itp. Może się skończyć tylko na pouczeniu danej osoby. Pozytywne w tej sytuacji może być to, że zostaną wyśledzone dane personalne takiej osoby, czyli będzie wiadomo z kim dokładnie mamy do czynienia.

Można również wnieść o zakaz zbliżania i kontaktowania się. Jest to o tyle skuteczne, że po pozytywnym rozpatrzeniu, autor takich komentarzy zostanie pociągnięty do odpowiedzialności w przypadku absolutnie każdego kontaktu, szczególnie jeżeli będzie miał on taki sam charakter jak poprzednie usiłowania.

Alternatywą jest pozew cywilny, złożony z tytułu zniesławienia. Niestety, to oznacza sprawę sądową oraz pewnego rodzaju inwestycję - założenie sprawy kosztuje, warto też wynająć prawnika itd.

Z rzeczy, które mogę dodatkowo poradzić - zabezpieczać wszystkie maile, komentarze i wszelakie kontakty. Gromadzić potencjalne dowody w sprawie.
Dobrze jest też zapoznać się z regulaminem serwisu na którym się bloguje/vloguje/działa i ewentualnie zgłosić administratorowi takie sytuacje. Absolutnie nie odpowiadać na takie zaczepki! To tylko prowokuje taką osobę i dostarczy nam jeszcze więcej nieprzyjemnych sytuacji. Ponadto w razie jakiegokolwiek postępowania, może to budzić wątpliwości i być pożywką dla obrony.

No i niestety, w takiej sprawie bez policji, sądu i prawnika się nie obejdzie. Dlatego polecałabym się zastanowić czy gra jest warta czasu, pieniędzy i nerwów. Bo jakkolwiek podnoszą mi ciśnienie takie sytuacje, uważam, że nie zawsze jest sens się tym przejmować. Natomiast gorąco zachęcam do zgłaszania sytuacji gróźb i działania w momencie gdy czujemy się zagrożeni. Nigdy nie wiadomo z kim mamy do czynienia i być może są to jedynie słowa, ale nie wykluczone, że od słów autor przejdzie do czynów. Poczucie bezpieczeństwa i zdrowie nie mają ceny."



Kradzież tożsamości w świetle prawa karnego klasyfikujemy jako podszywanie się:

Art. 190a Kodeksu karnego:
2. Tej samej karze [pozbawienia wolności do 3 lat] podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

W przypadku Odette Swan sprawa nie jest taka oczywista, ale posłużę się jej przykładem żeby wyjaśnić problematykę takich sytuacji.

Ona jako osoba fizyczna nie poniosła z tytułu oszustki żadnych bezpośrednich szkód. Nikt nie podpisał się jej nazwiskiem na żadnej umowie, która ją poważnie obciążyła finansowo ani nie ujawnił żadnych poufnych danych.

Firmy są poniekąd same sobie winne. Nie sprawdziły dokładnie z kim się kontaktują i czy aby na pewno jest to ta osoba. I tutaj można wysnuć wniosek, że pośrednio zaszła szkoda. Ponieważ następnym razem taka firma zastanowi się kilka razy zanim będzie chciała podjąć z autorką bloga współpracę. I to jest szkoda zarówno majątkowa (brak obustronnych profitów dla firmy i autorki) jak i osobista (dobre imię blogerki i zaufanie wobec niej zostały nadszarpnięte). Odpracowanie szkód zapewne trochę zajmie, a sama blogerka przecież w ogóle tych szkód nie spowodowała.

Jeżeli zaś chodzi o praktyczną stronę tej sprawy, ponownie, w grę wchodzi złożenie doniesienia na policji i sprawa sądowa, która się może trochę ciągnąć. Takie już te nasze polskie realia.

Polecam zabezpieczać wszelakie nieopatrznie porzucone przez oszustów informacje i gromadzenie ich w celach dowodowych.
Natomiast przestrzegam przed ujawnianiem publicznie danych osobowych takich ludzi. Może się to skończyć nieprzyjemnie - sprawą sądową z tytułu zniesławienia. A tacy ludzie wszędzie znajdą sobie łatwy zarobek niestety.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Niedługo znajdziecie tu porady co zrobić w przypadku kradzieży zdjęć, tekstu czy innej własności intelektualnej.

Czy są jeszcze jakieś kwestie, które Was nurtują? Myślicie, że polskie prawo działa po naszej stronie? Czy w Polsce jest sens walczyć czy jest to walka z wiatrakami?

16 komentarzy :

  1. wszystko fajnie od strony przepisów, ale udowodnienie i doprowadzenie do ukarania jest niezwykle trudne...niestety :/
    może kiedyś ustawodawca zadba, aby wywinięcie sie nie było takie łatwe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo żyjemy niestety w chorym kraju:(

      Usuń
    2. Dlatego tak ważne jest żeby zbierać dowody na czyjąś winę. Niestety, nikt za nas tego nie zrobi!

      Usuń
  2. Wow, masz dużą wiedzę, która jest jak dla mnie bardzo interesująca.
    Studiujesz prawo?
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak napisałam w notce, wpisy pomogła przygotować Ada, która sama zaoferowała pomoc :)

      Usuń
    2. Studiuję kierunek prawniczy (administrację) i jestem żywo zainteresowana prawem autorskim i prawem prasowym. A przy okazji miałam trochę zajęć z karnego ;)

      Usuń
    3. Dopiero teraz zorientowałam się że moje paznokciowe guru Pepperandcoco prowadzi tego bloga :-) Lepiej późno niż wcale :)

      Usuń
  3. Super pomyśl i bardzo przydatne informacje!!! Często nie wiadomo co robić i nie robi się nic :(

    OdpowiedzUsuń
  4. W przypadku nękania czy coś innego (poza groźbą) policja nic nie robi. Odsyłają do sądu by z prywatnego zakładać sprawę. Taka jest prawda :) Jedynie z groźbą można iść na policję. Ubliżanie, nękanie, kradzież tożsamości etc to oni nie bawią się w to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, taka jest praktyka w naszym kraju. Ale z tego, co pamiętam, w Twoją stronę padły bardzo konkretne groźby. I to jest zakres prawa karnego = ścigane z urzędu. Nękanie niby też, ale to już mniejszy kaliber szkodliwości. No i niestety, tak jak piszesz, wykrywalność i skuteczność organów ścigania jest poniżej wszelkiego poziomu X)

      Usuń
    2. To co u mnie właśnie działo się - na tej podstawie już mam doświadczenie w zakresie działalności naszych organów ścigania. Ale spokojnie, u mnie wszystko do przodu idzie :D

      Usuń
  5. Bardzo pożyteczne wpis ;>Obserwujemy ? Jeżeli tak do daj znać na moim blogu :**

    camille-and-shop.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja koleżanka miała problem z byłym chłopakiem który podawał jej prawdziwe imie i nazwisko. Pisał najgorsze rzeczy o niej publicznie na blogu. Poszła z tym na policje załączyła komentarze,posty itp. wszystko zaniosła a oni nic nie poradzili. Powiedzieli że jeśli chce skontaktują się z jego dzielnicowym który odwiedzi go i wręczy pouczenie. Nie wiem czy do tego doszło ale wiem że nic się nie stało bo podobno dalej plotkuje o niej tylko ona przestała się tym przejmować. Według mnie powinno to się skończyć w sądzie. Niestety kto chce ciągnąć i wydawać masę kasy na takie rzeczy. Miałyśmy pomysł by prawnik napisał list i wysłał do niego ostrzeżenie by się po prostu wystraszył. Ale jak ta sprawa się skończyła nie mam pojęcia. Ale to straszne że były chłopak osoba której się ufało może mieć takiego świra i truć ci życie po rozstaniu aż w takim stopniu.

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń