piątek, 25 października 2013

Próbką w blogera

To sprawa, która nieustannie się przewija. Co jakiś czas w blogosferze znajdzie się albo firma, która decyduje się przesłać do recenzji próbki kosmetyków, albo bloger, który się na takie traktowanie zgadza. Na dodatek, żeby było śmieszniej, niektórzy nie rozumieją (uwierzcie, zdarza się to) co jest złego w recenzowaniu próbek i opisywaniu ich efektów na blogu. My wam wyjaśnimy.
Po pierwsze, firma, która decyduje się na wysłanie blogerowi próbek pokazuje jasno swoje nastawienie. Czy na postawie kilku mililitrowych opakowań jednorazowego użytku można napisać rzetelną recenzję? Nie sądzę. A jeśli nie o rzetelną recenzję im chodzi, to o co? O reklamę. Łatwo jest wziąć próbki i porozsyłać po blogerach, niech zamieszczają banery i niech reklamują! Najprostsza, najmniej wymagająca forma reklamy na świecie. 
Po drugie, osoba decydująca się świadomie na współpracę, opartą na recenzowaniu próbek zupełnie nie ceni swojej pracy. Blogerze  - o ile firma ci nie płaci za kampanię, to ty robisz dobrze firmie a nie ona tobie. Oni sobie te kosmetyki promocyjne 5 razy odpiszą od podatku i wyjdą na swoje. A ty musisz przetestować produkt, napisać recenzję i dołączyć zdjęcia. To są godziny wolontariatu. Fajnie by było gdyby chociaż za to otrzymać pełnowartościowy produkt a nie kupkę próbek. Nie oszukujmy się - współpraca to nic innego niż prosta umowa barterowa - ty otrzymujesz produkt oni recenzję/reklamę. Patrząc na pracę niektórych dziewczyn, to naprawdę pełnowymiarowe produkty to niewspółmiernie mała zapłata za ich posty o kosmetyku. 
Co zrobić jeśli zgodziliśmy się na współpracę, firma ma nam wysłać produkt do recenzji a w poczcie znajdziemy stos samych próbek? Napisać do nich, że nie wywiązali się ze swojej części umowy, bo miał być PRODUKT a nie seria próbek i najlepiej współpracę na tym zakończyć (i napisać do Aferkowa :P). 
Po trzecie, jest to trochę odpychające, kiedy wchodzi się na bloga i widzi, jak ktoś pisze tomiszcza o 4 krotnym używaniu próbki i testowaniu jej przez tydzień. Na pewno jest pełno mądrzejszych blogerów ode mnie, którzy sobie wyobrażają co tam się dzieje w tej otwartej folijce i są w stanie powiedzieć jak bardzo może to zaszkodzić naszej twarzy. Niestety, recenzowanie próbek jest też śmieszne - no bo kto oceni krem po próbce? Może mu się co najwyżej konsystencja i zapach spodobać a działanie?  A skutki długotrwałego używania? A coś tak przyziemnego a jakże ważnego jak opakowanie?
Polecanie na podstawie próbki? Każdy normalny czytelnik wyśmieje takiego blogera. 
Blogerzy! Szanujcie siebie i swoją pracę. Jeśli już zdecydujecie się na współpracę to proszę, nie dawajcie się doić za kilka torebeczek, bo znowu Kominek czy inny bloger będzie się z nas śmiał :P Albo Filip Chajzer zacznie o nas kręcić. 

Tymczasem zamieszczamy też screeny z rozdania (mamy case'a!), jakie zorganizowała firma Minus 417 Polska. Najwyraźniej mamy niepowtarzalną okazję wygrać zestaw próbek! 

 ALE TO NIE WSZYSTKO!!

Czujecie się skuszone?
Ja nie wiem, jaki kosmetyk mają przetestować, skoro wygrają co najwyżej zestaw próbek? (jak byk stoi, że nagroda to 6 zestawów próbek - z tego się nie wykręcą).

Najwyraźniej firma nie widzi w tym nic dziwnego, bo kiedy zgłoszone zostały wątpliwości, co do jej zamiarów i co do sensu całego konkursu zareagowali tak:
Świeeeeetny PR... szkoda, że nie słyszą jak klaszczę.
And my personal favourite!
Wyjaśnijmy coś sobie.
Opinia na podstawie 5 ml jest praktycznie nic nie warta. Po prostu nie można traktować jej poważnie. Nie ważne jak ją nazwiemy (kategoria blogowa - oplułam monitor) i gdzie zamieścimy. Ale rozumiem - kiedy występuje potrzeba zamieszczenia krótkiej opinii na tablicy, warto zorganizować konkurs na najlepszą recenzję. Myślę, że każdy czytelnik się domyśli, o co chodzi.

Nie podam wam linka na Fanpage z prostej przyczyny - nabijemy im niepotrzebnie staty.
Wiele osób w wątku konkursowym na Fb piekliło się, że nie powinno się "zabraniać" nikomu pisać takich recenzji i że niepotrzebnie zwrócono uwagę firmie organizującej konkurs. Moim zdaniem potrzebnie - po pierwsze dowiedzieliśmy się, że firma ma w nosie rzeczową opinię a po drugie mieliśmy okazję zobaczyć burackie nastawienie osoby, która prowadzi ich stronę FB (no tak się nie odpowiada potencjalnemu klientowi... ludzie! choćby mnie nożem kroili nic od was nie kupię). Napiszcie co wy myślicie o sprawie.

49 komentarzy :

  1. a i tak pewnie znajdą się dziesiątki jeśli nie setki chętnych na wielki test z małej próbki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest pewnie powód, dla którego zareagowali w taki, a nie inny sposób. Pozwolili sobie na głupie komentarze, bo tam i tak pewnie 100 innych osób im przyklaskuje, że mają rację to co się będą przejmować jedną osobą. Tak to już jest - ludzie są pazerni i wezmą wszystko za free choćby i próbkę, a że nie rozumieją problemu dlatego też zazwyczaj chamsko i negatywnie reagują.

      Usuń
  2. Mogliby zlecić szóstce swoich pracowników opisanie wrażeń i opublikowaniu ich na tablicy. Oszczędziliby na wysyłce :D.
    Podziwiam osoby, które na podstawie próbki mają wyrobioną opinię na temat "magicznego" działania produktu. Ja czasem po całym opakowaniu nie wiem co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj no czepiaaacie sie;)kazda z nas marzy wrecz o testowaniu probek i poswiecenia swego czasu na recenzje...no powiedzcie ze nie?;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo u nas niestety, bloger jest uważany przez niektóre firmy za tanią siłę promocyjną, który się będzie cieszyć z byle czego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to trochę sami sobie blogerzy niektórzy zapracowali na takie zdanie o sobie, niestety bo zobaczysz, zresztą to już wiadomo, ile ludzi będzie chętnych na taki układ... byle coś za darmoszcza dostać. To i firmy wykorzystują takich blogerów i nie ma się co dziwić (choć oczywiście to skandaliczne zachowanie)

      Usuń
  5. Macie rację, będzie tysiące chętnych, bo....za darmo. A swoją drogą jak różne portale robią również testy - tyle, że z pełnowymiarowych produktów, to ile masz czasu na wypełnienie ankiety???.....całe 7 dni!! i czy to jest wiarygodne?? dla mnie nie - bo jak napisane zostało wyżej - wypowiem się o 1 wrażeniu, ocenię opakowanie, zapach itd., ale nie skutek na mojej twarzy. No chyba że na dzień dobry mnie uczuli hihi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tam jest chyba ponad 100 zgłoszeń, o mamo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej! Mówiłam żeby nie wchodzić :P

      Usuń
    2. ja tu nie będę kłamać, przedstawicielem tej firmy jest jakaś tam rodzina mojej znajomej więc ten profil już mi się kilka razy przez oczy przewinął, ale nie skupiałam się nad nim.
      I tak jestem fanką zaciekłych obrończyń tezy, że testowanie próbek jest ok.

      Usuń
    3. One się bały większej konkurencji :P

      Usuń
    4. Swoją drogą po samej próbce to ja mogę powiedzieć czy mi coś ładnie pachnie i czy mnie nie uczuliło jakoś wybitnie (a to też niekoniecznie, bo u mnie czasem alergia się czai niczym puma i atakuje w połowie kosmetyku). Lubię próbki dostać w sklepie, do zakupów - miły gest i zawsze się przydają w podróży, ale bez przesady, nie będę się o nie zabijać.

      Usuń
    5. Ja nie lubię próbek w folijkach takich. Zawsze wszystko obabram jak chce to użyć - mam pełno tego w szufladzie skitrane i czekają tam aż mi się zachce to zużyć albo aż się przeterminują i je wywalę XD

      Usuń
  7. idzie Hallowen, ludziom zamiast głów rosną Dynie...

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedyś otrzymałam ofertę pisania recenzji na podstawie próbek. grzecznie odpisałam, że to niepoważne i szkoda mojego czasu. Nie piszę się na coś takiego. Ale chętnych nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam to zamieszanie na FB, recenzje próbek na blogach także od czasu do czasu spotykam :/

    OdpowiedzUsuń
  10. I pomyśleć, że już tyle próbek zużyłam i nie napisałam żadnej recenzji... Masakra, jestem zacofana :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekałam na ten wpis!!!
    Jak teraz sobie czytam dyskusję pod tą fotką to stwierdzam, że te dwie wybitne obrończynie firmy to jakieś desperatki...biją się o te próbki jak o własne życie! No zero godności normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. jak mawiają "za darmo nawet ocet jest słodki"
    żal...

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie, najlepiej strzelić w blogera próbką. Niech ma. Niech się cieszy. Niech pisze, robi sesje zdjęciowe próbkom i buduje wizerunek marki za free. Najgorsze jest to, że zawsze znajdzie się ktoś, kto sprzeda się za gratisy, co oczywiście kładzie się cieniem na blogosferze.

    OdpowiedzUsuń
  14. nie ma co sie oszukiwać..
    patrzać na takie wpisy i akcje jedynie nasuwa mi się stwierdzenie " za darmo??? to biorę"

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyglądałam się temu również... Przykro, że firmy idą na taką łatwiznę a stwierdzenie, że jak coś za darmo to trzeba brać jest śmieszne. Osobiście nie raz napisałam recenzję na podstawie 6/7ml produktu lecz są to maseczki a nie kremy, które udałoby mi się zużyć 2/3 razy...

    OdpowiedzUsuń
  16. Co do próbek mam dwa zdania: jak wysyła to firma to tylko się ośmiesza i wykorzystuje niestety bardzo dużą rzeszę chętnych blogerek. Ale samo kupowanie próbek samemu, żeby zobaczyć jak kosmetyk działa to co innego. Tylko, że co da nam 5 ml? To że nas nie uczuli od razu, poznamy zapach. Sama nie lubię pisać recenzji próbek, nie lubię ich też testować, bo rozwalam sobie twarz codziennie używając czegoś innego na niej. A potem lecz się z tego co próbki narobiły:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Z jednej strony zgadzam się, że pełny produkt i długotrwałe testowanie... ale szczerze, ile blogerek łasych na darmowe produkty używało by czegoś przez 2 miesiące przed napisaniem recenzji? Większość pisze już po dwóch tygodniach i zaraz zmienia na kolejny produkt. Gdyby dać sobie spokój z tym całym sponsoringiem i współpracami i wrócić do starych, dobrych czasów, gdzie blogi niewiele różniły się od pogaduch z koleżankami..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest :) Ja staram się używać produkt przynajmniej te 4-5 tygodni zanim napiszę opinię. Sprawa ma się inaczej w przypadku maseczek - o tych mogę pisać opinię już po pierwszym użyciu, bo dla mnie maseczka ma działać właśnie po pierwszym użyciu oraz żeli pod prysznic (może nie po pierwszym użyciu, ale po tygodniu myślę, że mogę swobodnie napisać rzetelną opinię). Pozostałe kosmetyki to minimum miesiąc stosowania, czasem czekam do końca opakowania, ale to głównie przy kosmetykach, które się nie do końca sprawdzają, a ja chcę jednak sprawdzić czy kwestia jest w czasie używania :) Pozdrawiam.

      Usuń
    2. No ale przecież 200 ml rzadkiego masła do ciała to nawet na 2 tygodnie nie wystarczy, nie mówiąc o dwóch miesiącach. A ciężko, żeby zużywać 4 opakowania zanim napisze się recenzję.

      Usuń
  18. A najgorsze jest to, że znajdzie się mnóstwo osób chętnych wziąć udział w tym jakże szumnie nazwanym testowaniem oddawaniem próbek. Ja kosmetyki saszetkowe zużywam na raz, nawet jeśli zostanie mi kosmetyk w środku, ląduje on w koszu, bo nie chcę na buzię nakładać czegoś, gdzie przez kilka/kilkanaście godzin mnożyły się bakterie. Na podstawie próbki możemy napisać pierwsze wrażenia, ale na pewno nie recenzję/opinię - zwał jak zwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze, że rzetelną opinię możemy napisać o próbce kosmetyku tylko w jednej sytuacji - gdy bardzo nam zaszkodził i nigdy więcej nie zaryzykujemy położenia go sobie na twarz :)

      Usuń
  19. Dla mnie recenzowanie z próbek to jest jakaś żenada. Dodam, że mi na przykład sławne w blogosferze Bingo Spa zaproponowało właśnie próbki. To już bym wolała, żeby mi powiedzieli, że współpracują z lepiej rozwiniętymi blogami czy coś. Także dla mnie śmieszna firma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet wciąż mam tego maila jakby co :)

      Usuń
  20. Podczas zakupów w jednym sklepów otrzymałam pełno próbek dlatego tez oddaje je na blogu i w ciągu paru dni zgłosiło się ponad 150 chętnych je przygarnąć.
    Ja nie gustuje w próbkach bo często tak jest że coś zacznę a potem zapomnę o niej i ląduje do kosza więc nie używam
    Mi osobiście wstyd byłoby zrecenzować coś na podstawie próbki ale są takie osoby które poświęcają posta na poinformowanie czytelników że otrzymały próbkę potem post z recenzją czyli na 1ml zostały poświęcone aż 2 posty
    Firmy to widzą że są takie osoby które za darmo wszystko wezmą

    OdpowiedzUsuń
  21. ja już wypowiedziałam się na ten temat...nawet ostatnio cały post temy poświęciłam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. ostatnio BingoSpa się popisała i powysyłała do części blogerek próbki 4 różnych kosmetyków. Oczywiście po 1 szt. próbki danego kosmetyku. Tłumaczą się, że mają dużo zgłoszeń i nie dla wszystkich starczyło pełnowymiarowych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, a blogerki mają miesiąc na napisanie recenzji tych próbek, wrzucenie linków na fb, wysłanie mailem recenzji.. Żarty sobie robią. Wolałabym już dostać wiadomość "nie mamy funduszy, dostaniesz kosmetyki za miesiąc w następnej akcji", niż testować próbki...

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą. Firma chce mnieć mega kampanię reklamową po kosztach... chyba nie tędy droga.

      Usuń
  23. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=740932165920538&set=a.216987538315006.67957.202298379783922&type=1


    po dzidziusia próbki zgłosiło się 626 chętnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale oni chyba nie wymagają recenzji, zgłaszać się mogą również nieblogerzy. Każdy chce zostać "szczęśliwcem" ;)

      Usuń
  24. dodam cos od siebie o tej firmie... dodałam recenzje ich kremu do stóp, kupiłam go tutaj w Londynie, wtedy nie było ich w Polsce.., wyobraźcie sobie, że osoby z tej firmie usilnie próbują wrzucać reklamę pod moim postem!!!!!! cały czas!!! link do fejsbuka, link na stronę, non stop coś. No jaka poważna firma się tak zachowuje!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a grupa zachodnia spamowała pod postem z zakupami wosków yankee candle z innego sklepu

      Usuń
  25. Naprawdę uśmiałam się z podejścia firmy :) A najlepsze jest, już abstrahując od zachowania osoby prowadzącej fp) to, że jak się blogerka wychyli, by zwrócić kulturalnie uwagę, że coś tu jest nie fair, to od razu jest jechana, że tylko by chciała dostawać kosmetyki za darmo, a to jest przecież konkurs dla NORMALNYCH ludzi, heloł. No ubaw po pachy :DDD

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny Post!!! Ostatnio jedna z firm zaproponowała mi mini produkty heee ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj, sama widziałam notkę poświęconą recenzji próbki - jednej, no heloł, już wolałabym zebrać kilka i się produkować niż poświęcać cenne miejsce w sieci na takie gunwo :D

    OdpowiedzUsuń