czwartek, 23 stycznia 2014

Współprace - podstawowe podstawy

Disclaimer nr 1: Uwaga - zdaję sobie sprawę, że możecie mieć inne zdanie, chętnie o tym poczytam w komentarzach, post jest napisany na postawie moich własnych współprac, obserwacji jakie poczyniłam przez cały okres prowadzenia bloga oraz krótkich doświadczeniach z pracy w dziale marketingu (nie bójta się - inna branża :P), kiedy to właśnie odpowiadałam na pytania dotyczące współpracy i oceniałam blogi pod kątem ich "przydatności".

Disclaimer nr 2: Post jest ukierunkowany na współpracowy aspekt blogowania. Nie chcemy się wdawać w dyskusje typu "jeśli robisz coś z pasji to nie współpracujesz" itd. Można robić coś z pasji i przy okazji rozwoju bloga podejmować współprace. To jak prowadzicie bloga i co wami kieruje zależy wyłącznie od was. Nie ma sensu o tym setny raz bezproduktywnie dyskutować.

O współpracach napisano już prawie wszystko ale Aferkowo musi dorzucić swoje 3 grosze. Bo może. Bo tak. Ostatnio na blogach jest wysyp postów o tej tematyce. A ci mają współpracę, a ci nie mają współprac, a ci tylko za kasę a tych boli tyłek. Współpraca to grząska sprawa. Z jednej strony na pewno wiele osób chciałoby współpracować z jakąś firmą a z drugiej firmy nie zawsze chcą współpracować z nami. Dlaczego tak jest? O co chodzi z tymi współpracami? I co ważne - jak zyskać współpracę a nie stracić zaufania czytelników?

1. Mierz siły na zamiary
Warto jest wiedzieć, że prowadząc bloga od niedawna, posiadając niewielu stałych czytelników i niewiele wejść nie jesteśmy na szczególnej pozycji do wyznaczania warunków. Czy trudno jest pozyskać współpracę? Ja osobiście uważam, że nie. Czy trudno jest pozyskać dobrą współpracę - tu skłaniam się do twierdzenia, że tak.

Coraz częściej pojawiają się świeże blogi, które od początku nastawione są na współpracę. Niestety ta współpraca nie będzie dla nich szczególnie korzystna - firma nie wyda kasy ani nawet produktu jeśli blog ma małą ilość wejść, stąd częste przypadki oferowania blogerom próbki w zamian za recenzję (co moim zdaniem jest smutne, nie zachęcam do podejmowania takich współprac - pisaliśmy o próbkach TU). Dlaczego? Głównie dlatego, że w zanadrzu ma 50 innych blogów z większą liczbą wejść, czyli o większym zasięgu (w końcu o to firmie chodzi). Co w takim wypadku zrobić? Zadbać o jakość, poprawić wygląd bloga i popracować nad tekstami. Jeśli nasz blog czymś się wyróżnia, jeśli jesteśmy w stanie przyciągnąć czytelników, wtedy firmom będzie zależało na współpracy z właśnie nami (EDIT: zapomniałam wam napisać jak przyciągnąć czytelników! zapraszam do TEJ notki :P). Im większy nasz zasięg tym lepsza jest nasza  pozycja negocjacyjna. Niestety ale czy tego chcemy czy nie statystyki bloga zawsze będą się liczyły dla firm, które chcą z nami pracować. Tak, tak - life is brutal i z tym trzeba żyć.

2. Przesiewaj współprace
Nie bierz pierwszej lepszej oferty współpracy! Zastanów się czy warunki współpracy ci odpowiadają i czy sama współpraca pasuje do profilu twojego bloga. Nie ma nic gorszego z punktu widzenia czytelnika niż sponsorowana recenzja parówek na blogu kosmetycznym. Jeśli ktoś cię obserwuje i wraca do ciebie z powodu twoich wywodów na temat kosmetyków to nie serwuj mu szoku w postaci paluszków albo domestosa. Z powodu miernej współpracy możesz stracić czytelników. Jeśli twój blog ma szerszy zakres spoko - ale warto pomyśleć jak dany produkt wpasowuje się w ogólną tematykę bloga. To samo z warunkami współpracy - zastanów się czy za niskopółkową szminkę , która przyjdzie w Bóg wie jakim kolorze opłaca ci się pisać notkę. 

3. Jasno ustalaj zasady
Załóżmy, że nasz blog powoli się rozkręca. Pojawiają się oferty współprac i wśród nich między innymi odnajdujemy firmę, która oferuje nasze ulubione kosmetyki. Zanim się zgodzisz na współpracę zapytaj o podstawowe zasady współpracy!

Większość współprac w blogosferze kosmetycznej to "bartery" - bloger oferuje recenzję a firma kosmetyk (często to wcale nie są bartery - po prostu firma wysyła produkt w celach reklamowych/testowych/marketingowych nie koniecznie oczekując w zamian recenzji ale większość współprac jest konwencją zbliżona do barteru). Wielu doświadczonych blogerów krytykuje bartery zarzucając mniej popularnym blogerom, że w ten sposób psują rynek, w końcu bloger wkłada dużo pracy w notkę itd. a w zamian dostaje tylko produkt, którego wartość jest niewspółmierna do jego wysiłku. Moim osobistym zdaniem "to zależy". Jeśli jest produkt, który chcę przetestować, mogę to zrobić na moich zasadach i nie muszę odwalać całej kampanii marketingowej w swoich social mediach to barter jest dla mnie wyjściem całkiem okej. W końcu jestem blogerką kosmetyczną - jeśli nie napiszę o tej szmince to napiszę o innej. I tak na 90% napiszę o jakimś kosmetyku. Jeżeli jednak firma ma wymogi z tyłka, typu fejbuczki, banerki itd i ja to wszystko mam zrobić za produkt to niestety już niefajnie. Oczywiście podejście do tego typu spraw może się różnić między poszczególnymi osobami jednakże dobrze jest znać, nawet w przypadku zwykłego barteru, wymagania firmy.

Bo wymagania będą. Jeśli firma nie określa nam jasno czego od nas oczekuje tylko dostajemy maila "hej czy chcesz z nami współpracować" (nie pytajcie... zdarzają się i takie) to jest kilka podstawowych spraw, które musimy ustalić:

  • Oczekiwania - dobrze jest wiedzieć czego firma chce, bo niby wiemy, że recenzji, a potem nagle syf, że recenzja negatywna... jasno ustalamy, jaka jest nasza pozycja. Oferujemy rzetelną recenzję (wiadomo - możemy też się umówić na psalmy pochwalne ale narażamy na szwank naszą reputację - nie wiem czy warto dla jakiegoś kosmetyku...). Zdaję sobie sprawę, że w przypadku płatnych kampanii ten punkt wygląda trochę inaczej ale i tak chcę wierzyć że blogerzy współpracują za kasę z firmami, którym ufają i których produkty ogólnie lubią.
  • Czas - niektórzy oczekują, że recenzje zrobicie w tydzień i to najlepiej kremu przeciwzmarszczkowego... w zasadzie od was zależy czy się zgodzicie czy nie ale ważne by jakiś termin ustalić. To w końcu umowa i obie strony się do czegoś zobowiązują. 
  • Forma - czy chcą recenzji czy całej kampanii reklamowej... niektóre firmy mają bzdurne wymagania typu banerek na główniej, fejsbuczki, twitterki itd.
  • Co i kiedy dostaniecie - nie bójcie się pytać o budżet na waszą współpracę i wymagać konkretnych rzeczy, to jest z pożytkiem dla was i dla firmy. Po co pracować nad recenzją kosmetyku, który po opisaniu wyrzucicie bo kolor nie ten, cera nie ta, włosy nie takie. 
  • Co się stanie z waszą recenzją - coś czego ja osobiście nie zawsze pilnowałam a co w gruncie rzeczy jest wyjątkowo ważne z punktu widzenia blogera. O co chodzi? Mianowicie starajcie się zaznaczać, że oczekujecie iż wasza recenzja trafi na FB firmy. Nie wszystkie firmy mogą być chętne (zwłaszcza jeśli nie wiedzą jak ta wasza recenzja wypadnie) ale z waszego punktu widzenia to promocja bloga.

Na co uważać:

  • na to jak firma się do was zwraca - jeśli ktoś już w mailu objawia skrajny nieprofesjonalizm to nie ma co się z nimi bawić,
  • na obrażalskie firmy - zawsze w komunikacji z firmą warto podkreślić, że barter jest za rzetelną, subiektywną recenzję i spokojnie pisać o zaletach produktu ale też wadach. Nie oszukujmy się - nie ma produktu idealnego. Mam pełno ulubionych produktów ale to że je lubię nie znaczy że są bez wad. Ten niespecjalnie pachnie, ten ma brzydkie opakowanie, ten super ale za drogi... jeśli dobrze "umówimy" się z firmą nie ma problemu, żeby o tym napisać. Co nie znaczy że co jakiś czas nie trafi się jakiś obrażalski który stwierdzi, że to obraza majestatu i nie odwali takiej akcji KLIK. Jeśli ktoś jest niepoważny i grozi wam sądem na podstawie waszych subiektywnych wrażeń to pozostaje podziękować za współpracę,
  • na próbkowiczów - to niepoważne Link TU,
  • na firmy, z którymi w przeszłości były problemy  - zaglądanie na Aferkowo zawsze spoko,
  • na daty ważności kosmetyków - ufajmy ale sprawdzajmy, wszyscy wiemy jakie kwiatki się trafiały,
  • na płatne współprace  - płacenie firmie za współpracę jest bez sensu. Robisz jej reklamę i jeszcze za to płacisz? Nie jest to korzystny układ.


4. Zaufanie ważniejsze od kolejnej szminki
Jeśli kosmetyk, który mamy do testów jest spoko albo jako taki, to problemu nie ma - w końcu zazwyczaj produkty mają swoje plusy i minusy ale może się zdarzyć, że produkt, który przyszedł do zrecenzowania jest... co tu dużo mówić - bardzo kiepski. Nawet nie to, że kiepski - dno i dwa metry mułu. Zalety nie ma żadnej. Żadnej! Co teraz? Czy firma zakończy z nami współpracę jeśli napiszemy, że to samo zło, anarchia, szatan i ogólnie przejedziemy się po produkcie? Szczerze mówiąc, na podstawie swoich osobistych przeżyć powiem, że bardzo często TAK (nie jest to absolutnie reguła - istnieją ogarnięte firmy, które recenzje traktują poważnie). Jednak mimo wszystko warto napisać prawdę. Im dłużej pracujecie nad swoim blogiem, im dłużej go prowadzicie i poszerzacie swój zasięg, tym na większą liczbę osób wpływacie. Jeśli te osoby pod wpływem jakiejś nieprawdziwej opinii kupią bubla, no to raczej zadowolone nie będą. Jeśli jednak dzięki wam odkryją dobre produkty albo ostrzeżecie je przed zakupem tych kiepskich, to bardzo możliwe, że zaufanie waszych czytelników do was wzrośnie. Na pewno każda osoba czytająca te długaśne wywody ma swoją pulę blogów, których opinia jest dla nich wyjątkowo istotna. Myślę, że dobrym studium przypadku jest Anwen, która dla wielu jest obecnie włosowym guru a która na swoją pozycję długo pracowała. Pewnie nie każdy polecany przez nią kosmetyk się sprawdzi - w końcu różne mamy rodzaje włosów ale na pewno wiele osób polega na jej opinii w kwestiach włosowych. Chociażby ja :P Zresztą jak pokazuje doświadczenie czytelnicy bloga i tak w razie czego wyczuli by ściemę.

5. Co za dużo to niezdrowo
Bardzo możliwe, że jesteś już świetnym blogerem, bo ten post jest taaaaki długi, że zdążyłeś się zestarzeć. Firmy walą do ciebie drzwiami i oknami. Kosmetyki coraz lepsze, warunki coraz korzystniejsze i współpraców jak mrówków. Dobrze? FATALNIE! Znowu trzeba zrobić odsiew!

O ile warunki nie są faktycznie świetne (np. niektóre firmy wysyłają kosmetyki bez oczekiwania na recenzje - na zasadzie "wyślemy ci a jak chcesz to napisz") to współprace mogą stać się dla ciebie drugim etatem. Firmy chcą się u ciebie pokazywać i wysyłają ci więcej kosmetyków. Teraz warto wyjątkowo uważnie przyglądać się ofertom i wybierać tylko te z super liberalnymi warunkami (jak powyżej), te które nas wyjątkowo interesują (np. świetna firma) albo te, które faktycznie zaczynają nieść za sobą kasę. Jeśli zbudowałeś już markę, udało ci się zebrać wierne grono czytelników i może nawet nie trafiłeś nigdy na Aferkowo, to jesteś na świetnej pozycji by teraz dyktować warunki. Odsyłam cię w takim razie  do książek Kominka - on jest chyba niekwestionowanym autorytetem w tych sprawach. Ja się na tym nie znam więc się nie wypowiadam :P

6. Zarabianie na współpracy... inaczej
Sprzedawanie produktów raz maźniętych ze współprac może wydać się komuś dobrym interesem... nic bardziej mylnego. Wcześniej czy później, ktoś się zorientuje (Aferkowo zawsze na tropie) i zrobi się ferment. Na szczęście blogerki rzadko się decydują na taką formę zarobku ale warto poruszyć i ten temat, bo blogosfera widziała już recenzje na postawie swatchy i puszczanie produktu w świat.
Warto zaznaczyć, że ludzie, którzy nas czytają nie są głupi - prędzej czy później każda ściema się wyda. Lepiej dla nich i dla siebie samego grać czysto od początku niż potem się głupio tłumaczyć.

Jeśli cenisz swoją pracę i jeśli piszesz rzetelne recenzje mając dobro swoich czytelników na względzie to naprawdę nie musisz się z niczego tłumaczyć. Współprace jak cała reszta są dla ludzi - tylko trzeba z głową z tego korzystać i nie przesadzać.
Jeśli masz inne zdanie na ten temat - też spoko.
W końcu to twój blog, twoja bajka. 

35 komentarzy :

  1. Współprace to naprawdę śliski temat- ja osobiście nic do nich nie mam :D Miałam to szczęście, że trafiłam na fajne firmy, które same pozwoliły mi wybrać produkty, które mnie interesują- dlatego nigdy nie miałam problemu ze źle dobranym kremem, kolorem kosmetyku czy zapachem, który mi nie odpowiada... nie miałam też problemów z recenzjami- zawsze piszę szczerze, szukam i plusów i minusów produktów, ale żadna firma jak dotychczas nie miała mi za złe tego, że OŚMIELIŁAM się wypisać wady produktów, które od nich dostałam. To wszystko zależy od PR danej firmy, jeśli ludzie są w porządku- nie musimy sie martwić, że zaczną nas po napisaniu recenzji straszyć sądami ;)
    A jeśli chodzi o recenzje- no cóż, denerwuje mnie kiedy blogerki zawsze wychwalają współpracowe produkty pod niebiosa...tak jak zostało tutaj napisane- nie ma produktów idealny, każdy ma jakąś wadę, dlatego jeśli na blogu widzę recenzję a w niej same ochy, achy i orgazmy, to jakoś nie chce mi się w to wierzyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to właśnie kwestia ugadania się. Mi też nikt sądem nie straszył. Czasem kontakt z firmą się urywała ale nikt nie mówił, że mam recenzję zdjąć czy coś. Dlatego polecam wprost informować że współpraca będzie taka a nie inna - żeby nikt się nie zdziwił :) Ludzie z PRu też są ważni, to fakt. Trafiają się różni XD

      Usuń
    2. Ja ze wszystkich firm, z którymi wspólpracowałam mam kontakt może z 3 :D I to nie dlatego, że ja sama ten kontakt urwałam- czasem było tak, ze wysyłałam link z recenzjami, a firma nawet nie odpisała dziękuje...no cóż, zdarza się. Ja zawsze informuje już na wstępie jakie mam warunki, jak firmie się to nie podoba to może zrezygnować :D

      Usuń
  2. Nie biorę się za wspołprace, żadne. Nie dlatego, że w ogóle potępiam, chciałabym współpracować z uczciwą firmą, a o taką, która mnie będzie szanować bardzo trudno:(
    Kiedyś po wymianie kilku normalnych wiadomośći przeczytałam : Wie Pani, to jest tak, że my chcemy produkt sprzedać, a pani go zrecenzować" stwierdziłam, że się poddaję.
    Poza tym, przy takiej liczbie obserwatorów jak moja współpraca "śmierdzi", a utrata zaufania czytelnika bardzo by mnie bolała....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milka, a ja Cię zachęcam do nie podejmowania współprac :). To całkowicie inny typ relacji z czytelnikami, jeśli pozostaniesz blogerem, który nigdy nie współpracował. Zamiast być przedłużeniem czyjegoś działu marketingowego, możesz być tak jak Twoje czytelniczki - klientem.

      Usuń
    2. Toteż dopóki nic w relacji bloger-dział marketingowy nic się nie zmieni nie zamierzam :)

      Usuń
  3. Ja czekam na recenzje Bioelixire, laski mają 2 tyg na recenzje ich produktów na ambasadorkę ( i nie wiedza jakich-przyjdzie paka się okaże). Ja zrezygnowałam, powiedziałam że szanuję swoich czytelników i nie będę narażać swojej strony na takie kwiatki. I za co za klika kosmetyków, voucher do fryzjera etc? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przedłużyli terminy ;))

      Usuń
    2. Do 7.02, a paki wysyłali teraz, dla mnie to 2 tyg nadal ;) I już nie podlegał negocjacjom :D

      Usuń
    3. Przedłużyli termin do 14 lutego. Niektóre dziewczyny już wczoraj dostały paczki.

      Usuń
    4. potwierdzam dostałam paczkę. teoretycznie termin jest do 14 lutego ale nie jest sztywny, recenzja pojawi się wtedy gdy kosmetyk będzie dobrze przetestowany. Spokojnie można go przedłużyć, dopytywałam się.

      Usuń
    5. Super, w końcu przedłużyli jakoś sensownie :) Miłych testów dziewczyny.

      Usuń
  4. "Współpracę jak cała reszta są dla ludzi - tylko trzeba z głową z tego korzystać i nie przesadzać."
    ---
    100% racji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Doskonale " to wszystko " ujęłaś Kawaii, złote słowa! Szacunek, szacunek musi być, do czytelników i do samych siebie :) Jak współpraca, to tylko na rzetelności i na partnerskich warunkach zbudowana, a nie na dyktowaniu warunków, wymogów i reguł, a tym bardziej ustalania terminów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie podejmuję się współprac ponieważ mój blog nie jest blogiem typowo kosmetycznym. Sama jakoś chętnie nie czytam blogów które opierają się tylko i wyłącznie na recenzjach więc ten temat w sumie mnie nie dotyczy. :P Ale ciekawy wpis i miło było się czegoś dowiedzieć. Za co bardzo DZIĘKUJĘ !

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. sporadycznie decyduje się na współpracę, jeśli kosmetyk mogę wybrać sama i warunki są korzystne, a firma daje mi wolną rękę co do recenzji to wtedy jest ok. nie chce aby mój blog stał się jedną wielką reklamą dla firm kosmetycznych i nie tylko. nie chce zatracić siebie w tym i natury mojego bloga, który na początku był kosmetyczny, ale z czasem pojawiało się coraz więcej tematów typowo kobiecych zaczynając właśnie od kosmetyków a kończąc na dodatkach do domu. Kooocham dzielić się swoimi przemyśleniami na różne tematy, a współprace to jedynie bonus ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze napisane. Ja też, podobnie jak Paulina, rzadko decyduję się na współprace, i są to najczęściej produkty, które tak czy inaczej kupiłabym sama, bo mnie zwyczajnie interesują. Nie uważam, jak wiele blogerek, że współpraca na zasadzie barteru jest czymś złym, tak działają w końcu recenzje produktów, które dostajemy na spotkaniach. Zawsze jednak zaznaczam, że moja recenzja będzie rzetelna i napiszę prawdę bez względu na to jaka ona będzie. Dwie firmy po odpisaniu w bardzo grzecznych słowach, ale właśnie takim sensie na maila o współpracę, w ogóle się już nie odezwały. Generalnie wychodzę z założenia, że jeśli firma chce współpracować z blogerkami, powinna być otwarta również na konstruktywną krytykę. Ale recenzje zawsze powinny być rzetelne, w końcu to o naszą reputację chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam 2stale wspolprace z czego 1jest na zasadzie"jak chcesz to napiszesz a jak nie to tragedii ni ma"druga to costasy i szczerze kazdemu zycze takiej wspolpracy,szacunku do tego co robie i swietnego kontaktu;) czasem sporadycznie wezme cos co mnie konkretnie interesuje ale nie kombinuje jak kon pod gore zeby wszyscy chcieli ze mna wspolpracowac bo szczerze...na dluzsza mete to jest meczace;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post, szczególnie dla takiego świeżaka jak ja. :D Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz do jakiego ja wniosku niedawno doszłam? Że współprace są męczące. Strasznie nie lubię być ograniczana żadną ramą, dlatego jeśli decyduję się na współpracę to kontakt z PR-owcem musi być bardzo dobry a zasady jasne. Na szczęście nie miałam żadnych nieprzyjemności do tej pory, no bo i współprac nie miałam za wiele, ale teraz bardzo sobie tego gratuluję :D

    Odnośnie wymogów firmy, to masz 100% rację. Jeśli firma wysyła nam kosmetyk a my mamy go zrecenzować, to na tym roszczenia firmy powinny się kończyć. Jeśli ja chcę dostać TEN kosmetyk a potem okazuje się, że TEN kosmetyk jest super, to samej mi zależy na jego wypromowaniu. Nie cierpię wręcz, jeśli dostaję maila:

    "Wysyłamy CI kosmetyk, a Ty go recenzujesz w terminie XX dni od otrzymania, dodajesz baner w wielkości XX na stronie swojego bloga w widocznym miejscu, w notce zamieszczasz link do naszej strony, jesteś aktywna na naszej stronie facebookowej... itd." Really? :D za kosmetyk za 10 zł mam się namachać, oblecieć wszystkie ich platformy, zrobić z siebie słup reklamowy... no na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie maile są śmieszne - po 1 zdaniu już nie ma co czytać, widać że mega masówka nastawiona na wypromowanie jakiejś nowości i to prawda, to właśnie jest męczące kiedy masz z tyłu głowy że jeszcze zostały 2 szminki do zrecenzowania a termin się kończy :D a tobie się tak nieeee chce :P

      Usuń
  13. świetny i bardzo przydatny tekst ;) zwłaszcza dla początkujących takich jak ja ;)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem czuję się za mało asertywna i chyba muszę podchodzić silniejszą ręką do tematu. Mi jedna firma narzuciła termin, ale miesiąc więc ok, wybrałam kosmetyki. Po czym dostałam miniaturki innych, zupełnie żałosne. Później jeszcze pisali do mnie o udostępnienie informacji o ich akcji. I to bardzo znana firma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - miniaturki to też zmora, Dlatego dobrze jest mailowo zaznaczyć jaki produkt chce się testować, czy podać nawet linka do niego na stronie (bezpieczna opcja bo tam jest jego pojemność). Wiadomo, że zazwyczaj "pełnowymiarowość" jest domyślna ale jak widać tylko z naszej strony. Jeśli umawialiście się na konkretny produkt a dostałaś miniaturę i to innego to osobiście bym go pewnie odesłała albo nie odesłała a tylko odmówiła zamieszczenia recki do momentu otrzymania właściwego produktu - w końcu oni pierwsi nie dotrzymali warunków waszej umowy.

      Usuń
  15. Bardzo mądry test, dużo ważnych słów napisałaś i cieszę się, że je przeczytałam.
    W moim przypadku jest taka sytuacja, że nie pisałam nigdy sama do firm zgłaszając swojego bloga do współpracy - wiem, że dużo dziewczyn to robi i zadziwia mnie to, bo mam wrażenie, że jeśli ktoś zechce mnie odkryć to odnajdzie mnie, PRowcy firm siedzą w tym, przeszukują blogosferę i "wyłapują" ciekawe blogerki, po co więc rzucać niejednokrotnie perły przed wieprze. Moje 2 stałe współprace są kontynuacją spotkania blogerskiego, na którym poznałam przedstawicielki i jako mega gaduła oczywiście zanudzałam je pytaniami, okazało się, że moja dociekliwość i szczerość (bo powiedziałam, że jakiś zapach mi się ewidentnie nie podoba) zaplusowały, zostałam zaproszona do współpracy, bez ciśnień o terminy, z wolną ręką odnośnie recenzji i tego co w niej piszę. Dodatkowo utrzymujemy kontakt prywatnie, jest to rodzaj sympatii między ludźmi nie kontrahentami. Niemniej jednak zdarzyło mi się otrzymać e-maile z pytaniem czy chcę współpracować, które były jednocześnie rozesłane do 20 innych blogerek o identycznej treści, tutaj PRZESIEWANIE to jedyne rozwiązanie :)

    Musimy pamiętać, że decydując się na współprace musimy pamiętać nie tylko o szacunku dla naszych Czytelników ale też o szacunku dla samych siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. i to jest najlepszy tekst, jaki do tej pory czytałam o blogowaniu i współpracach. Zgadzam się z każdym słowem!

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe co dałyście się zastraszyć przez Panią Dorotę ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny teks, ogólnie bardzo dobrze to wszystko ujęte z nutką humoru:)Dla mnie przydatne,zwłaszcza że jestem świeżaczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Noe rozumiem ludzi, którzy zakładają blogi wyłacznie dla wspołpracy. aby coś osiagnac w blogosferze trzeba sie mocno napracowac :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne rady dla blogerów początkujących, włożyłaś w notkę dużo pracy. A tak na koniec coś z mojej strony dla początkujących od początkującego ;D to nie szkoda Wam po prostu waszego czasu i cery na testowanie za próbki czy kosmetyki niedopasowane do Waszej cery?

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogiem i szczerze ten post mi dużo pomógł.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jakoś nie trafiłam jeszcze na współpracę, która by mi się podobała, albo opłacała :/

    OdpowiedzUsuń