wtorek, 4 marca 2014

Zróbmy "aferę"

Wczoraj wstrząsnęło mną zdjęcie na Facebooku. Wstrząsnęło do tego stopnia że najpierw zrobiło mi się niedobrze (nie przez zdjęcie a przez osobę, która zawiniła) ze złości a potem nie mogłam zasnąć w nocy.  Zdjęcie jest drastyczne i dla niektórych może ZA mocne ale ja uważam, że właśnie takie zdjęcia powinno się pokazywać. Powinno się je podtykać ludziom pod nos i mówić: "zobacz, co zrobił twój chłopak, mąż, sąsiad, twoje dziecko... i wstydź się za nich". Ja się wstydzę i nie rozumiem jakim bydlęciem trzeba być, żeby coś takiego zrobić.
Zdjęcie znajdziecie poniżej ale uprzedzam, że to naprawdę nie jest widok dla osób wrażliwych:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.685717871470483.1073741983.263156610393280&type=1

Przedstawia ono małego kotka, może 2-3 miesięcznego, który został żywcem obdarty ze skóry. Potworność jaka spotkała to zwierzę tego dnia ma jeszcze jedno oblicze... przez kilka godzin, ten zmasakrowany kociak siedział na wycieraczce bloku. Musiało minąć kilka godzin, zanim ktoś się zainteresował jego losem. To jest dla mnie równie podłe i bezlitosne, co samo katowanie zwierzaka. Wystarczyło go zabrać z tej wycieraczki i zanieść do weterynarza, żeby go humanitarnie uśpił (większość weterynarzy robi to za darmo w takich przypadkach). A tymczasem mieszkańcy tego bloku czekali, aż ktoś inny się tym zajmie. Ktoś inny, czyli organizacja oddalona od miejscowości o 95 km

Wydaje się, że niewiele możemy zrobić w takich przypadkach, nie wiemy kto to zrobił i nie cofniemy czasu ale każda taka sprawa może być dla nas chwilą refleksji i zastanowienia. Czy wychowujemy własne dzieci w atmosferze miłości i poszanowania dla zwierząt? Czy nie jesteśmy obojętni na życie zwierząt wokół nas? 
Wierzę, że gdyby każdy odrobinę się postarał, moglibyśmy zmienić świat... albo przynajmniej nasze otoczenie :)

Jesteśmy w okresie rozliczania PITów  - jeśli nie wiecie komu przekazać swój jeden % podatku proponujemy wesprzeć jedną z fundacji zajmujących się ratowaniem zwierząt. Możecie je znaleźć w necie - wpisując "fundacja dla zwierząt" i nazwę jakiejś większej miejscowości niedaleko was. 
Możecie też wesprzeć Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt http://otoz.pl/  - na ich główniej stronie znajdziecie potrzebne informacje. 

To samo odnosi się do darowizn - może zamiast nowej szminki warto czasem przelać trochę kasy "na kotki i pieski"? Jest ogrom ludzi prowadzących rozmaite towarzystwa i organizacje zajmujące się niesieniem pomocy zwierzętom. Poświęcają swój czas i wkładają w tę pracę dużo serca ale są ograniczeni środkami. Potrzebują pieniędzy na jedzenie i leczenie zwierząt. A im więcej pieniędzy mają tym więcej zwierząt mogą nakarmić i wyleczyć a potem znaleźć im nowy dom. Pamiętajcie, że darowizny przekazane przez osoby fizyczne na organizacje pożytku publicznego można potem odliczyć od podatku za dany rok, na podstawie wyłącznie potwierdzenia przelewu bankowego (więcej informacji http://www.pit.pl/darowizny/).

Jeśli macie wolny weekend można się przejść do schroniska i pomóc przez chociażby wyprowadzenie psów na spacer (dobra opcja dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza gdy sami myślicie o zwierzaku - można pokazać dzieciom, że zwierzęta oznaczają obowiązki). A z kolei jeśli macie trochę miejsca w domu i wolnego czasu można przemyśleć utworzenie u siebie "domu tymczasowego". Większość organizacji, w których można odbyć podobny wolontariat zapewnia leczenie, wyposażenie a nawet jedzenie dla zwierząt, które przyjmiemy pod swój dach, dopóki nie znajdą domu. Nie jesteście więc w żaden sposób narażani na koszty, za to liczy się czas jaki poświęcicie zwierzakowi i samo zapewnienie mu "domu" choćby na krótki czas, by nie musiał siedzieć w klatce czy wracać na ulice. Więcej informacji o tymczasowaniu kotów znajdziecie u lokalnych organizacji/towarzystw pomagających zwierzakom.

Myślicie o zwierzaku? Przejrzyjcie "ofertę" lokalnych towarzystw na ich stronach, facebooku i ogłoszenia na tablica.pl zamiast od razu uderzać do hodowców. Zdarzają się naprawdę piękne zwierzaki, psy czy koty w typie rasy a czasem nawet rasowe, które ktoś oddaje z różnych powodów. Nie zrażajcie się, że są to koty czy psy w mniejszym lub większym stopniu dorosłe - może zajmie im trochę więcej czasu zaaklimatyzowanie się ale za to unikniecie pogryzionych butów, kabli, biegania po pokoju o 3 w nocy i sikania po kątach. Dorosłe zwierzaki mają swoje zalety. Jeśli sami jakiegoś nie przygarniecie to może warto chociaż udostępnić na FB jakiegoś słodkiego psiaka czy kociaka? Wydaje wam się, że to nic nie zmieni ale być może ktoś zobaczy to zdjęcie i przygarnie to zwierze (tru story, mamy dowody, że tak się zdarza!).
Pan Melon z Kociej Łapki : źródło

Tu Norweg do adopcji w Szczecinie: KLIK
Polecam wam profil Koty na facebooku - często wrzucają zdjęcia kotów do adopcji.

A tu śliczny piesior z Fundacji Głosem Zwierząt (Poznań)
http://glosemzwierzat.pl/adopcje/nasi-podopieczni/psy/napi/
a TU znajdziecie śliczne króliczki do adopcji! Nie zapominajmy o króliczkach :) http://adopcje.kroliki.net/
W wielu fundacjach można też adoptować zwierzaki wirtualnie. Polega to na wybraniu zwierzaka do wirtualnej adopcji i wpłacaniu co miesiąc określonej, często niewielkiej kwoty. W zamian fundacje przesyłają nam na bieżąco informacje o naszym pupilu i jego zdjęcia.

Jeszcze mała porcja linków do kociego hospicjum i aukcji charytatywnych:
http://kocie-hospicjum.pl/6-powodow-dla-ktorych-warto-nam-pomoc/
http://kocie-hospicjum.pl/ogonek/
http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=12300839 - aukcje charytatywne

Nie bądźcie obojętni na cierpienie zwierząt. Chorym czy skrzywdzonym zwierzakom można pomóc nawet jeśli sami nie mamy środków na opłacenie ich leczenia. Można zawsze zadzwonić do lokalnego towarzystwa opieki nad zwierzętami i zgłosić im sprawę. Czasem wystarczy 5 minut naszego czasu na telefon, żeby uratować zwierzęciu życie. 
Nie bądźcie też obojętni gdy inni krzywdzą zwierzęta - ludzie muszą zdać sobie sprawę, że osoba, która katuje zwierzę być może kiedyś nie będzie miała skrupułów by skrzywdzić człowieka. Jeśli jesteście świadkiem takiego zachowania dzwońcie na policję i do lokalnych towarzystw. Ta osoba może dzisiaj się znęcać nad jakimś bezdomnym zwierzęciem a jutro dorwać waszego pupila i jemu też zrobić krzywdę. 

W 2011 znowelizowano ustawę o karach za znęcanie się nad zwierzętami. Jednak to nie sam wymiar kary jest problemem a jej egzekucja. Zgłaszajmy przemoc wobec zwierząt zanim następna organizacja znajdzie skatowane zwierze przywiązane do drzewa w lesie albo konające na wycieraczce jakiegoś bloku. 

Jeśli jest jakaś sprawa na Aferkowie, która powinna nabrać rozgłosu - to właśnie ta. W obliczu tak wielkiej krzywdy małego, niewinnego zwierzęcia, pozostałe afery jak wielkie by nie były, są mi bardzo wszystko jedno. Prosimy o udostępnianie tego postu i jeśli to możliwe zaangażowanie się :) 
Jeżeli znacie jakieś inne proste sposoby na pomaganie zwierzakom dajcie mi znać w komentarzach  - będę edytować post. 

89 komentarzy :

  1. Z Twojego opisu wynika że zdjęcie jest straszne, ja ogladać nie chcę-bo to nie dla mnie. Potem będę miała koszmary. Ludzie interesują się najczęściej czubkiem własnego nosa i czekają aż ktoś inny zareaguje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest - jest naprawdę okropne. A opis jest jeszcze gorszy dlatego nie go w poście :(

      Usuń
  2. Popłakałam się ;( Jak można coś takiego zrobić? Jak można?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Też się popłakałam w zasadzie od wczoraj jestem jak człowiek niestabilny psychicznie bo co pomyślę o tym kotku to płaczę.

      Usuń
  3. Ludzie przerażają mnie najbardziej na świecie. Nic nie zasmuca bardziej niż nasz stosunek do zwierzaków...
    Nie chcę klikać w zdjęcie bo jestem zbyt wrażliwa, sama zgarnęłam trzy kociaki ze śmietnika i to przekracza możliwości mojej wyobraźni :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam to, dla mnie to jest nie do pomyślenia. W ogóle nie wiem nawet co powiedzieć, bo to nie mieści się w głowie. Ani to, co jakiś zwyrodnialec zrobił temu biednemu maleństwu, ani to, że kot w takim stanie siedział, ludzie ( choć chyba ludźmi tych istot nazwać nie można ) chodzili koło niego i nikt się nie zainteresował!!! Przecież to same łzy się cisną do oczu jak się tego czyta, a co dopiero widzieć to na oczy...

    OdpowiedzUsuń
  5. dzięki Kawaii :*

    ja też nie mogłam spać po tym wczoraj, serio. Miałam tego kociaka przed oczami...

    mam kilka "swoich" upatrzonych fundacji, m.in. Kocią Łapkę, Fundacje niechciane i zapomniane z Łodzi, itp i staram się w każdym miesiącu jakąś drobna wpłatą zasilić im konto. Gdyby tak każdy chociaż 10zł przelał co miesiąc...

    zabiłabym gnoja który zrobił to Aniołkowi. Zabiłabym, w ten sam sposób w jaki on przyczynil się do śmierci tego kota. Obdarłabym żywcem ze skóry i kazała gnić. Bez litości. Kary w naszym kraju są naprawdę śmieszne, a często niewymierzane w ogóle. Gdyby tak jeden z drugim dostał solidne kary finansowe i więzienie to może by następny pomyślał trzy razy, zanim podniósłby rękę na słabsze od siebie stworzenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie są ludzie to potwory!!! Zwierzęta się tak nie zachowują to człowiek dla zabawy zabija i okalecza, a sądy nic z tym nie robią, tym bardziej gdy chodzi o zwierzęta.
    Co z tego że taki potwór zostanie złapany, skoro sąd da mu zawiasy i zaraz zrobi to samo co wcześniej innej żywej istocie.
    Brak słów, dla takich bestii powinna być kara śmierci!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpisy takie jak ten są potrzebne. Nie widziałam zdjęcia, wystarczająco przeraził mnie sam jego opis. To straszne, że ktoś może mieć w ogóle taki pomysł.
    Od siebie dodam tylko, abyśmy pamiętali nie tylko o psach i kotach - masa tych mniejszych również potrzebuje naszej pomocy. Sama jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że przygarnę szczury "wyciągnięte" podczas interwencji w sklepie zoologicznym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozumiem jak można robić coś takiego. Nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby takie okropieństwo mogło sprawiać komuś przyjemność, czy rozrywkę... Albo psychole albo jacyś gówniarze, którzy chcieli się popisać własną głupotą i nieczułością...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pan Melon wygląda identycznie jak Pan Prezes kot moich rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mojego psiaka wzięłam ze schroniska i jest najlepszym zwierzęciem na świecie, pomimo tego, że jak go brałam 3 lata temu to już miał 10 lat i był po przejściach.
    Teraz szukam świnki morskiej z odzysku, dopiero jeśli nie znajdę, kupię taką w sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ludzie to kanalie (żeby nie napisać jeszcze gorszego słowa na k...).
    Ale niestety, takie jest prawo- kary za znęcanie się nad zwierzętami są tak żałośnie niskie i tak rzadko egzekwowane, że ludzie mają je po prostu gdzieś...
    Ja sama nie mogę adoptować żadnego zwierzaka, ale ostatnio mój TŻ adoptował 2 :) Jeden z tych zwierzaków to kotka, która błąkała się po moim osiedlu. To był akurat czas kiedy było zimno, a ona baaardzo ciągnęła do ludzi. Więc ją wziął do siebie :) A 2 zwierzak to moja nowa miłość- buldożka francuska o imieniu Tosia. Najkochańsze stworzenie świata! Ale zanim trafiła do kochającego domu, przeszła istne piekło...prawowity właściciel, po tym jak się dowiedział, ze jest chora (na nużycę- chorobę pasożytniczą, która nie jest zaraźliwa, ale może być przekazywana szczeniakom) chciał ją uśpić, ale weterynarz odmówił uśpienia zdrowego psa...no to ją zostawił żeby zdechła z głodu...jak jednak zobaczył, że jest twardą sztuką, to odwiózł ją do weterynarza i zrzekł się do niej praw. Suczka trafiła do SAB-u, stowarzyszenia zajmującego się pomocą buldożkom i w taki oto sposób znalazła ją (i przygarnęła) rodzina mojego TŻ. Pomimo tego, że człowiek ją tak bardzo skrzywdził, to ona do ludzi ciągnie. Uwielbia się przytulać, uwielbia jak ją ktoś tarmosi i głaszcze...nie wiem jak można było skrzywdzić takie stworzenie :( I najlepsze w ty wszystkim jest to, że ona jest psem rasowym (ma tatuaż, papiery itp.), ale właściciel stwierdził, że nie będzie miał z niej zysku, to lepiej było ją zagłodzić. Jakiś bezduszny kretyn...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne jest to co napisałaś o Waszej buldożce!! :(( Jakim gnojem trzeba być, żeby takie rzeczy jak w postu i Twojego komenta robić!!!! Nie mam słów ale nie pierwszy raz miałam do czynienia z maltretowanymi, przywiązanymi czy wręcz wyrzuconymi z auta zwierzakami, głównie psami!!! Kiedyś, będąc dzieciakiem, jeździłam na działkę pod Łodzią, tam non stop ktoś albo wyrzucał skatowane zwierzę albo przywiązywał ŁAŃCUCHEM do drzewa, żeby zdechło. Zawsze z rodziną interweniowaliśmy ale reszta sąsiadów miała w dupie!! Czy mnie to dziwi? NIE, bo w dzisiejszych czasach jest żądzą pieniądza i większość ludzi robi coś dla zysku a jako, że z uratowania takiego zwierzaka nic nie mają to po cholerę dać mu jest, zawieźć do weterynarza? Przecież to są KOSZTA. Człowiek to jednak najgorsze zwierzę na ziemi...

      Usuń
    2. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że skoro facet tego buldożka nie chciał (i w efekcie oddał go za darmo do weta), to przecież mógł się zgłosić do SAB-u, oni by małą przyjęli bez problemu i nie musiałaby tyle cierpieć. Ale niestety, widać nie starczyło mu mózgu na coś takiego. Ktoś kto widzi tylko kasę, zwykle zapomina o używaniu tego ważnego organu...

      Usuń
  12. Biedny zwierzak, mi pociekły łzy. Nie rozumiem jak można być takim bydlakiem, żeby tak postąpić z niewinnym zwierzęciem. Jezu, jakbym dopadła takiego gnojka to bym mu z d**** nogi powyrywała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzkość za to zapłaci...równowaga w przyrodzie musi być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już płaci - psychopatów coraz więcej. A żeby było zabawniej to ci niebezpieczni mają zazwyczaj męczenie zwierząt na koncie (triada Macdonalda). Zaczyna się od zwierząt a potem biorą się za ludzi i kończy się na tym, że cały kraj w strachu, bo bestia wychodzi z więzienia. Szkoda, że nie wiedzą, ile takich bestii hodują...

      Usuń
  14. Ludzie to skurwysyny i dlatego ich nienawidzę!!! I zawsze dla mnie zwierze będzie wyżej niż człowiek, a jak ktoś nie jest w stanie tego zrozumieć to sprawa jego i jego małego móżdżka! A "najlepsze" jest to, że takie jebańce chodzą co niedzielę do kościoła i udają świętojebliwych!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie no, czyste skurwysyństwo... jak tak można???!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. właśnie czytałam o tym kotku i widziałam zdjęcia na fb trudno po czymś takim się uspokoić.

    OdpowiedzUsuń
  17. W mojej rodzinie zawsze było dużo zwierząt i wszystkie to "znajdy". Nie trzeba tak naprawdę iść do schroniska po psa czy kota wystarczy pochodzić po miescie by zauważyć wiele bezdomnych zwierząt.
    Zdjęcia nie oglądam bo to nie na moje nerwy.
    A odnośnie znieczulicy to nie wiem skąd się to bierze. 7lat mieszkałam na wsi i jednak mentalność "wieśniaków" jest zupełnie inna niż "mieszczuchów". Częściej pojawia się znęcanie nad zwierzętami :( (sama byłam świadkiem jak babka przejechała psa sąsiada i nawet się nie zatrzymała, albo jak zabawą wiejskich żuli było szczucie kota psem itp). Ale nawet tu w miescie gdy "zagoniłam" bezdomnego psa do ślepej uliczki (był tak przerażony że nie dało się do niego zbliżyć na mniej niż 20m więc musiałam go gdzieś przytrzymać przed przyjazdem osoby ze schroniska aby w tym czasie nie wpadł pod samochód) napatoczył się jakiś złomiarz, psa mi wypłoszył i powiedział, że "pies sam sobie właściciela znajdzie". Nie wiem skąd się biorą tacy nieczuli idioci.
    A odnośnie TOZu i schronisk - byłam wolontariuszką 2 lata - chodziłabym dalej ale nie mam niestety tyle czasu ale naprawdę miło to wspominam :). Chodziłam razem z koleżankami więc nie dość, że wyprowadzałam psy (ale obowiązkiem było też czasami podawanie leków, czesanie ich no i oczywiście zmiana wody) to jeszcze były drobne ploteczki :). Z tego co pamiętam do TOZu można iśc jako wolontariusz od wieku 13lat natomiast do schroniska od 18lat dopiero.

    OdpowiedzUsuń
  18. widziałam i przeryczałam pół poranka. właśnie moja kita leży mi na kolanach, a ja zastanawiam się cały czas... jak można... kim trzeba być, żeby coś takiego zrobić bezbronnemu zwierzakowi? nikim.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie dziw się tą niewrażliwością Dzieci (dorośli też) od małego widzą przemoc np. w TV, wpaja się im,że że aborcja i eutanazja - czyli zabijanie innych przy ich większej, lub mniejszej zgodzie, to coś normalnego i "DOBREGO", bo przecież pomagamy kalekiemu dziecku, czy nieuleczalnie choremu dorosłemu. To nie ma się co dziwić, że w ludziach nie ma wcale współczucia. Każde bestialstwo powinno być karane, ale prawda jest taka, ze skoro nie wzrusza nas los innych ludzi, to czemu się dziwić, ze zwierzęta są traktowane, jak są. Szacunek należy się każdemu życiu i ludzkiemu i życiu zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mieszaj proszę pojęcia aborcji czy eutanazji, czyli uśmiercania na życzenie i z pełną świadomością osoby, która zabiegowi się poddaje, z katowaniem słabszych zwierząt przez ludzi i czerpaniem z tego chorej w wielu przypadkach satysfakcji i radości.
      Wzrusza mnie los ludzi chorych i cierpiących, dlatego właśnie uważam, że należy im sie prawo wyboru. Zwierzęta tego wyboru nie mają.

      Usuń
    2. Zgadzam się z kasiaj85, wciskanie tu tematu eutanazji jest zupełnie nie na miejscu.

      Usuń
    3. Hayabusa mamy się nie dziwić? Co Ty opowiadasz??

      Ktoś obdarł ze skóry małego bezbronnego kociaka, a ja mam usprawiedliwić 'ludzi', którzy przeszli obok niego obojętnie, bo widzą przemoc? Wybacz, ale nie.
      Każdy kto przeszedł obojętnie obok tego kociaka jest WINNY jego krzywdy.
      Swoją drogą aż mnie zmroziło po przeczytaniu historii. Wiele razy ratowałam psy i w miarę możliwości dalej to robię, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. :(

      Usuń
    4. Ja jestem za eutanazją na życzenie danej osoby oraz za wyborem dla kobiet (aborcja) a przemocą wobec słabszych, zwłaszcza zwierząt, się brzydzę. Nie sądzę, żeby moje przekonania ani przemoc w TV w jakikolwiek sposób wpływały na moje możliwości empatyzowania ze zwierzęciem. Za takie rzeczy odpowiedzialni są albo ludzie, których bawi czyjaś krzywda i nie rozumieją pojęcia "współczucia" albo tacy którzy są totalnie pomyleni i sami nie wiedzą co robią. Tym bardziej boli mnie obojętność pozostałych...

      Usuń
    5. Sorry, też się z tym nie zgadzam. Całe życie oglądałam dziwne filmy i seriale w telewizji (wręcz lubię takie gdzie leje się krew, flaki itp.), patrzyłam też często jak brat gra w różne strzelanki. Sama nawet grywam w gry typu hack'n'slash...i co? Nie jestem żadnym psychopatycznym mordercą i w życiu by mi nie przyszło do głowy żeby skrzywdzić jakiekolwiek żywe stworzenie (choć przyznam szczerze, że ludzi to naprawdę mam czasem ochotę zatłuc przez ich głupotę, jednak się powstrzymuję :D)

      Usuń
    6. "Nie dziw się tą niewrażliwością" wtf?! co za skurwielem trzeba być przechodząc i nie reagując, gdy widzi się cierpiące zwierze?! a tym bardziej jak można zrobić coś takiego? obedrzeć żywcem ze skóry.

      a odnośnie aborcji i eutanazji - co ma piernik do wiatraka? jak to w ogóle można porównywać do tej sytuacji?

      ps. sorry za brak cenzury, ale nie mogłam się powstrzymać.

      Usuń
    7. Co to za ograniczone umysłowo pitolenie xD popieram Was dziewczyny, a komentarz o eutanazji..mówi sam za siebie :D

      Usuń
  20. Okrucieństwo ludzi przeraża mnie coraz bardziej :((

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam sąsiadów mieszkających dwa piętra nade mną. Latem wyrzucili kota przez balkon. Kotu na szczęście nic się nie stało, otrzepał się i uciekł. Próbowałam losem tego kota zainteresować trzy fundacje. Jedna tylko zdecydowała się na złapanie tego biedaka, co jednak w efekcie nie udało się nam :/
    Dzwoniłam na policję, próbowałam rozmawiać z dzielnicowym - bezskutecznie. A czemu? bo przecież nic się nie stało! kot przeżył, a na dodatek nie wiadomo gdzie jest. Nie ma dowodów, nie ma przestępstwa.
    Szlag mnie mało nie trafił, kiedy ich drugi kot również znalazł się na ulicy. A patologia wzięła pieska teraz :/
    Dopóki nie będą reagować policja, straż miejska, a w efekcie sądy, tak długo nie nauczymy małych dzieci szacunku dla drugiej istotki.
    Sama mam dwa koty wzięte ze schroniska i bardzo je kocham. Tak, kocham. Nie dałabym krzywdy zrobić i nie umiem zrozumieć, jak można znęcać sie nad zwierzętami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. ktoś, kto jest okrutny wobec słabszej istoty nie zasługuje na miano człowieka
      dla mnie to zwyczajny śmieć i degenerat

      Usuń
  22. normalnie się popłakałam jak przeczytałam a później zobaczyłam zdjęcia.. :(
    mam nadzieję, że temu czemuś (bo nawet nie zasługuje na miano człowieka) przytrafi się coś równie okropnego! .. Normalnie brak mi słów...

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój Boże, jak można być tak nieludzkim... Życzyć temu, kto tego dokonał tego samego i tak byłoby zbyt łagodną reakcją.

    OdpowiedzUsuń
  24. Widziałam te zdjęcia prawie, że na bieżąco... I wyłam... Wyłam ze złości, z bólu i wstydu. Ludzie są parszywi, żaden gatunek zwierząt na świecie nie zabija i nie krzywdzi dla zabawy. Ale Angel ma rację, ludzkość za to zapłaci i to prędzej niż później.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie odważyłam się żeby obejrzeć zdjęcie. Okrucieństwo wobec zwierząt mnie przeraża, przecież skoro ktoś potrafi tak krzywdzić żywą, czującą istotę to następnym razem może zrobić to też człowiekowi. Sama mam 2 kociaki przygarnięte z domu tymczasowego i gdyby warunki pozwalały na utrzymanie większej ilości to nie wahałabym się ani chwili. Z okazji Dnia Kota pisałam na blogu o pomocy właśnie tym zwierzętom, Twój blog ma jednak dużo większy zasięg, może dodałabyś kilka linków np.
    http://kocie-hospicjum.pl/6-powodow-dla-ktorych-warto-nam-pomoc/
    http://kocie-hospicjum.pl/ogonek/
    http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=12300839 - aukcje charytatywne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weszłam właśnie na profil OTOZ w Częstochowie i widzę, że mają poważne problemy finansowe. Mają długi u weterynarza, hotelu i brakuje im na wyżywienie. Może dałoby się w poście podać ich nr konta i wstawić poniższy link? Gdyby choć kilka osób przelało te parę zł, na pewno byłaby to jakaś pomoc.
      Link do postu: https://www.facebook.com/263156610393280/photos/a.337058923003048.73805.263156610393280/686769231365347/?type=1&stream_ref=10

      Usuń
  26. Nie widziałam tych zdjęć i nie zobaczę, nie mam odwagi. Ten kto to zrobił nie zasługuje na miano człowieka. Nie nazwę go też bydlęciem, bo obraziłabym bydlęta. To potwór w ludzkiej skórze. Ile musiało wycierpieć to biedactwo...

    OdpowiedzUsuń
  27. przepraszam, za wyrażenie, ale ja się pytam - CO DO KU*WY?! kto to zrobił? są jakieś poszlaki? można tę "osobę" znaleźć? Nie włączam zdjęć - opis jest wystarczająco przerażający. JAK TAK MOŻNA?! Przypomina mi się "zabawa" panów, którzy ciągnęli Husky'ego za autem, żeby rzekomo sobie "pobiegał"... No żesz kuwa ja pi.

    OdpowiedzUsuń
  28. POZATYM! Czy tylko ja uważam, że sprawcę powinno spotkać TO SAMO? Jasne, niby uważając tak nie jestem lepsza od tego kogoś, jednak to jest ZADOŚĆUCZYNIENIE a nie bezmyślne zadawanie bólu i cierpienia - PO CO? Chcesz się pobawić? Chętnię przyjmę cię z maczetą, siekierą, a potem posypię cię solą i obleję kwasem, lubisz przecież ból.

    Grrr.. przepraszam, ale zawsze mnie ponosi w związku z katowaniem zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mną to wielce wstrząsnęło i miałam podobne myśli ale moje ogólne odczucia są raczej takie że powinien posiedzieć w więzieniu (i nie za darmola tylko zapieprzać) i spotkać się ze społecznym ostracyzmem. Niestety moim zdaniem mamy w Polsce "porąbane" prawo - ostatnio facet dostał chyba 10 lat za "przekroczenie obrony koniecznej" a napastnicy z maczetami po 2 lata. To samo z przemocą wobec zwierząt - podniesiono trochę wymiar kary a policja, jak pisali w komentarzach powyżej, sprawców nie łapie bo "dowodów brak".

      Usuń
    2. DOWODÓW BRAK?! Ja im dam dowody!! jezu, tak bardzo jestem za samosądem! jaki jest finał tej sprawy?

      Usuń
    3. Dowodów brak - odnosiło się do poprzednich komentarzy na wątku. W tym przypadku nie wiemy jak się sprawa rozwinie. Zobaczymy - na logikę jakiś ktoś powinien słyszeć krzyk zwierzęcia obdzieranego żywcem ze skóry, pytanie tylko czy zdecydują się zeznawać przeciwko sąsiadowi.

      Usuń
    4. gdzie się to wydarzyło? przepraszam, ze Cię tak wypytuje, ale ciągle wstrzymuję się przed włączeniem.

      Usuń
    5. Fałkowo, 95 km od Częstochowy. Nie ma sprawy ;) wiemy tylko tyle co OTOZ Animals Częstochowa zamieścili na fejsie. Wiem że wiele ludzi było poruszonych tą sprawą - bardzo chciałabym żeby to się nie rozeszło po kościach. Żadna taka sprawa nie powinna.

      Usuń
  29. Coś strasznego ... :( Co jak co, ale zwierzaki chwytają za serce.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdjęcia nie otworzę, bo to dla mnie zbyt wiele - już któryś przypadek bestialstwa wobec zwierząt w ciągu ostatnich dwóch dni. Niestety za często docierają do mnie takie informacje - wystarczy wejść na stronę fundacji Viva na FB (to międzynarodowy ruch na rzecz zwierząt) żeby zobaczyć do czego zdolni są ludzie. Katowanie, zabawy w zabijanie, bestialstwo,a do tego wszechobecna znieczulica ludzi dookoła. To się dzieje codziennie - ciężko na to patrzeć, ale ignorować jeszcze gorzej. Choć czasem mam ochotę po prostu zaszyć się w domu i odciąć od świata zewnętrznego, człowiek jest najokrutniejszą istotą jaka kiedykolwiek stąpała po ziemi ... bo jak inaczej zrozumieć świadome zadawanie bólu słabszym istotom dla własnej przyjemności. Ilu takich zwyrodnialców chodzi wśród nas. Jestem bardzo słaba psychicznie jeśli chodzi o takie sytuacje, nawet wizyta w schronisku to dla mnie ogromna trauma, ale wspieram schroniska i różne akcje finansowo kiedy tylko mogę. Lepsze to niż nic.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pierwszy raz widzę coś tak strasznego co mną wstrząsnęło do takiego stopnia aż się poryczałam.Dla mnie to za wiele.Ktokolwiek kto to zrobił mam nadzieje że spotka go taki sam los.A nawet gorszy.Dobrze że znalazł się ktoś kto spędził z kociakiem ostatnią chwilę i nie umierał sam w cierpieniu.Pociesza mnie fakt że nie cierpi.Mimo to zostanie to ze mną na zawszę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam kilka zwierzaków, żaden z nich nie był kupiony, wszystkie adoptowane. Kotkę wzięłam jako malucha ze schroniska,jednego psa dostaliśmy, drugiego wzięliśmy od jakiegoś znajomego znajomego, kocur przywędrował do mnie z wioski (7 tyg kocię z pchłami, robakami, uszami tak zapchanymi świerzbem, że aż dziw że coś słyszał, rzadką sierścią). Jedne z nich dożyły późnej spokojnej starości (pies 18 lat), inne dopadła choroba (kotka pokonana przez raka), ale zawsze traktowane były jak członkowie rodziny i jeśli była szansa, to walczyliśmy o ich życie (pies jako 8 tyg szczenię złapał parwowirozę).
    Nie rozumiem, jakim sku**wielem trzeba być i jak bardzo nie mieć mózgu, żeby tak skrzywdzić to biedactwo, nie rozumiem. Nie rozumiem znieczulicy mieszkańców, którzy udawali że nic nie widzą. Najchętniej sama bym obdarła ich ze skóry...
    Dobrze, że chociaż ktoś zareagował, że można było skrócić cierpienie tego kota, szkoda tylko że nie można było mu zapobiec. Niestety dopóki kary za znęcanie się nad zwierzętami nie zostaną bardziej zaostrzone i dopóki sądy będą wydawać pobłażliwe wyroki, tacy zwyrodnialcy będą się czuli bezkarni...

    Cały czas mam tą kotkę przed oczami, zobaczyłam zdjęcia i poryczałam się. Ze złości, z bezsilności i żalu. A później poszłam wyściskać mojego pięknego puchatego kocura, który wyrósł z tego biednego zarobaczonego, zaniedbanego malucha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam się pozbierać jak później przeczytałam, że ten kociak mruczał jak go zabrali mimo tych ran. Tak skrzywdzić malutkie, bezbronne i wychodzi na to, że ufające ludziom zwierze to nieludzie i tyle.

      Usuń
    2. Kary za maltretowanie zwierząt wcale nie muszą być zaostrzone. Wystarczy, że te, które obecnie przewiduje kodeks karny zaczną być wreszcie stosowane. Jak jeden zwyrodnialec z drugim będzie wiedział, że nieuchronnie trafi za kratki na 2 lata to się zastanowi zanim skrzywdzi zwierzę. Niestety, w naszym kraju jest społeczne przyzwolenie na okrutne traktowanie zwierząt, a ludzie pomagający zwierzętom traktowani są jak niespełna rozumu, bo przecież pomagać trzeba tylko chorym dzieciom.
      Chciałabym też doczekać wreszcie tego, żeby nasz wymiar sprawiedliwości przestał kierować się idiotyczną zasadą "niskiej szkodliwości społecznej". No cóż, przecież zwierzęta to nie ludzie, a więc szkodliwości społecznej nie ma.

      Usuń
  34. Siedzę, płaczę i tulę moją Pepper, która mruczy mi na kolanach. Jak można by takim skurwielem, to nigdy nie pojmę... Cieszę się, że ja mogłam dać swojej kotce normalny dom i opiekę. Nienawidzę okrucieństwa wobec zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  35. .... Przeczytałam ten wpis, dopiero po dłuższej chwili odważyłam się zobaczyć zdjęcia. Ryczę do teraz :( Skąd się biorą tacy ludzie? Dlaczego na świecie jest tylu zwyrodnialców? A ci ludzie z bloku nie lepsi... Jak można wykazać się taką znieczulicą? Nie ogarniam tego, po prostu. W tym przypadku zdanie "nie chcę już żyć na tej planecie" jest chyba w pełni uzasadnione. Szczerze nienawidzę naszego gatunku i mam nadzieję, że kiedyś wymordujemy się wszyscy nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  36. To jest masakra. Chciałabym napisać dużo, ale w zasadzie nie wiem co bo najpierw się poryczałam, a potem zrobiło mi się niedobrze i słabo. Powtórzę się - co za skurwielem trzeba być, żeby a/ zrobić coś takiego b/ nie zareagować będąc świadkiem sytuacji c/ nie zareagować widząc cierpiące zwierzę. To dla mnie jakiś kosmos!

    A jak pomagać? Przede wszystkim nie oglądać się na innych i REAGOWAĆ! Dzwonić na policję, do instytucji, które się tym zajmują, fundacji itd. Choć mi np. frajer policjant powiedział, że jak mi szkoda wyrzuconego psa, biegającego po autostradzie to mogłam go sobie wziąć. :/ W takiej sytuacji radzę mówić, że rozmowa jest nagrywana, od razu zmięknie. Poza tym, tak jak napisane jest w poście, nie użalać się jedynie nad losem pokrzywdzonych zwierząt a realnie działać i wspierać, gdyby każdy fan na fb danego schroniska itp. przelał symboliczną złotówkę, byłoby to niesamowicie dużo. Udostępnianie zdjęć - niby nic, ale daje zwierzakom bardzo często nowy dom!! Dlatego zamiast komentować, że biedne zwierzątko i słodkie, to udostępniamy na wszelkie możliwe sposoby. :) To naprawdę działa.

    Jeśli chodzi o schroniska i wolontariat, ja jestem np. na to za słaba psychicznie. Nie potrafię choć bardzo chciałabym się przełamać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś znalazłam psa, albo komuś uciekł, albo go ktoś zostawił przywiązanego do drzewa (miał przegryzioną smycz), dzwoniłam na policję, do straży miejskiej...olali sprawę :/ Przyznam się szczerze, że nie mam pojęcia co się z tym psem stało, ja go przygarnąć nie mogłam, ale jak potem wyszłam i chciałam dać mu jedzenie i wodę, to już go nie widziałam. Proszę mnie nie oskarżać, byłam wtedy w 1 klasie gimnazjum i byłam gówniarą :P Do dziś się zastanawiam gdzie ten pies się podział, bo na osiedlu go więcej nie spotkałam :/
      Kiedyś też dokarmiałam z mamą 2 małe kotki, któregoś dnia się okazało,że jeden z nich ma zmiażdżoną łapkę :( Pogadałam z mamą na ten temat, miałyśmy coś z tym zrobić- dzwonić po jakiegoś weta czy coś, ale jak po te koty wróciłyśmy to już ich nie było. Następnego dnia się okazało, że jakaś dobra pani wzięła oba do siebie i się nimi zajęła :) Ja żałuję, że nie mam w domu warunków do trzymania zwierząt, nawet jako dom tymczasowy- różne organizacje często potrzebują takiej formy pomocy dla swoich podopiecznych. A do schroniska też bym chyba nie poszła, zaraz na wejściu bym się rozbeczała jakbym zobaczyła te zwierzaki...i każdego po kolei chciałabym przygarnąć :P

      Usuń
    2. Agu - ja bym nie była w stanie być wolontariuszką, po prostu nie wyszła bym ze schronu, znam siebie. ale pomagam darowiznami i udostępniam ile wlezie. wiem, że to upierdliwe, ale właśnie nie dalej jak w Dzień Kota obudziłam się aby przeczytać na fb wiadomość od koleżanki, że dzięki mojemu udostępnieniu adoptowała pięknego Rudzielca Jerry'ego. Jak go na wallu u mnie zobaczyła to się zakochała i 17.02 kot był u niej. Dla takich sytuacji wiem, że udostępniać warto.
      A co do komentowania - ostatnio się spotkałam (nie osobiście ale na jednym fp) z atakiem na osoby które pod zdjęciem piszą "gdyby nie..." i dają jakiś rzeczowy argument... (nie mówię o tych w stylu "gdyby ten kot nie był czarny..." albo "gdyby nie był taki stary"). Cóż. Ja gdybym miała pewność, że moje rezydentki się dogadają z przybyszem to bym z chęcią i wbrew woli małżonka jeszcze ze dwa koty wzięła... i nie widze nic złego w wyrażeniu tego publicznie... ale oczywiście, od SAMEGO tylko gadania zwierzakom sie nie polepszy...

      Usuń
    3. kasiaj85, ja miałam na myśli te komentarze, które nic nie wnoszą. wiem, że takie strony śledzi wielu miłośników zwierząt, które mają swoją gromadkę w domu i nie każdy może sobie pozwolić na kolejnego kota i serca im pękają więc się wypowiadają i jak dla mnie to jest absolutnie ok, ale czasami są takie z d*py wyjęte teksty, że mi się słabo robi. np. krytyka dziewczyn z fundacji, czy wypowiedzi osób, które zwierząt nie mają, a za to mają najwięcej do powiedzenia.

      udostępnienia bardzo pomagają! ja sama też udostępniam to co mogę, choć czasami sobie myślę, że pewnie moi znajomi mają mnie dość, ale w sumie mnie to wali ;) grunt bym zwierzakowi pomogła.

      co do wolontariatu to ja mam to samo. nie potrafię. skończyłoby się płaczem i depresją, że zabrać ich nie mogę. :)

      Usuń
    4. Agu i kasiaj85 - przełamcie się do chodzenia do TOZu. Nie wiem w jakich miastach mieszkacie ale u mnie w Szczecinie jak byłam jeszcze wolontariuszką w TOZie (nie licząc zwierząt które przebywały w domach tymczasowych) było zawsze max 8 psów. I warunki też byly nienajgorsze. TOZ to nie schronisko - tu nie ma tysiąca psów i jak człowiek wchodzi to nie wie którego wziąć na spacer, bo każdemu by się chciało dać odrobinę miłości ale czasu brak :(. Musicie mi uwierzyć na słowo, że TOZ to nie schronisko i praca wolontariusza tam jest czystą przyjemnością.
      Pracę wolontariusza odradza tylko wtedy gdy wiecie, że obrzydza (z naciskiem na obrzydza a nie że wzbudza litość) was widok ran etc bo pieski i kotki często trafiają w różnym stanie i czasem trzeba im nałożyć maści i podac leki.
      Poza tym "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono." - nie wiecie czy nie dałybyście rady dopóki nie spróbujecie :).

      Usuń
    5. Minariko, ja jestem ze Szczecina. Pracuję nad tym by się przełamać i pomagać dziewczynom z fundacji Viva, ale ja miałam jedno podejście do schroniska i prawie serce mi pękło. choć nie mówię nie i wiem, że kiedyś spróbuję ponownie :)

      Usuń
    6. Minariko - u mnie nie ma żadnej fundacji w Ostrowie, jest tylko schronisko, przepełnione do granic :( nie weszlabym tam, ale staram się finansowo wspierać kilka fundacji.

      Agu - myślę, że moi znajomi mnie znają, i jeśli się im nie podoba moja fejsbukowa aktywność - to nie do końca wiem, czy jest sens żebym się z nimi "znajomiła" :) zostaja przy mnie najwytrwalsi :) hehe

      Usuń
    7. Muahaha to prawda - jak widzę że Kaśka coś lubi czy udostępnia to zanim znajdę w dół to się uzbrajam w chusteczki i zaciskam zęby :P

      Usuń
    8. tfu... zanim *zjadę w dół :P

      Usuń
  37. Ja co roku oddaję mój 1% na zwierzęta, jedynie w tym roku oddałam na moją koleżankę, która jest chora na raka...

    Ale nie miałam odwagi włączyć zdjęcia. Jak raz obejrzała filmik z obdzierania psów, to nie mogłam 2 tygodnie się otrząsnąć więc nie chcę drugi raz tego przeżywać...

    OdpowiedzUsuń
  38. Inaczej tego nie mogę ując tylko jakiś bezduszny skurwysyn to zrobił.
    Przepraszam za wyrażenie, ale jak nazwać taką osobę?
    Brak serca i współczucia dla zwierzyny.
    Tego dziada najlepiej obedrzeć teraz ze skóry.

    OdpowiedzUsuń
  39. Boże... jak tak można... biedny Aniołek, aż serce się kraje i łzy płyną :(
    My swoją sunię przygarnęliśmy gdy miała ponad rok, ale nigdy nie pożałowaliśmy decyzji

    OdpowiedzUsuń
  40. Żadne słowa ie wyrażą tego, co czuję. Mogłabym zabić każdego skur., który to robi. Za takie coś powinny być kary. Dla mnie zwierzę to członek rodziny i nie wyobrażam sobie, jak można je skrzywdzić...

    OdpowiedzUsuń
  41. Zajrzałam pod ten facebookowy link i mnie zatkało, chociaż spojrzałam tylko na miniaturki (nie miałam odwagi klikać tych zdjęc żeby powiększyć). W głowie mi się to nie mieści. Co za chory umysł wpadł na taki pomysł. Jak sobie pomyślę, że zrobił to jakis człowiek to wstyd mi, że też jestem człowiekiem.

    P.S. Już wiem, gdzie pójdzie mój 1%

    OdpowiedzUsuń
  42. Widziałam dziś rano te zdjęcie. Ludzie to są skurwysyny szczerze powiedziawszy. Znieczulica panuje. Ale gdy dziecko pseudo bite jest to raptem się interesują. Lecz gdy trzeba swoje cztery litery ruszyć i zadzwonić, by pomóc psiakowi/ kotu to nikt nie zwraca uwagi. Takie osoby powinny dostawać kary pieniężne, a sam sprawca powinien dostać karę pozbawienia wolności powyżej 10 lat. Może jak jeden z drugim gnojem by dostali takie kary to by się czegoś nauczyli.
    Taki zwierzak to nie zwierzak a członek rodziny. To jest przyjaciel na długie lata, a ludzie to k*rwy znęcające się nad zwierzakami...

    OdpowiedzUsuń
  43. No tooo... Że powtórzę: zróbmy aferę, bo gadanie tutaj mało pomaga. Proponuje wysłać to do mediów, a osoby mieszkające bliżej tej miejscowości mogłyby rozwiesic zdjęcia z napisem, jacy to wspaniali ludzie tam mieszkają. Taka moja sugestia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego prosimy o udostępnienie. Wysłałam już link do tych zdjęć na adres Uwagi, czekam na odzew. Widziałam, że fotki trafiły też na wykop.

      Usuń
  44. też się poryczałam :( nawet nie chcę sobie wyobrażać przez co przeszło to zwierzę :( szkoda, że za zbrodnię w stosunku do bezbronnych nie istnieje kara "oko za oko, ząb za ząb"...

    OdpowiedzUsuń
  45. Miałam się za twarde babsko, ale wychodzi na to, że jednak nie. Kompletnie się rozkleiłam. Jedyne co w tym dobrego to to, że kotek już nie cierpi... Za to sprawcy i mieszkańcom bloku życzę długich cierpień.

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie mogę uwierzyć że ludzie potrafią coś takiego zrobić. Myślę że ci ludzie są po prostu z nierównani psychicznie i nie mają w ogóle serca. Sama od dwóch lat wspieram po przez 1% różne organizacje w zeszłym roku było to lokalne schronisko a w tym roku 1% poszedł na Policje dla zwierząt w Polsce. Wkurzały mnie trochę teksty na ich tablicy od innych osób które przywoływały resztę "do rozumu" mówiąc że to tylko głupie kundle i lepiej dać 1% dla chorych dzieci. Ja sama jestem zdania takiego że CZŁOWIEK zawsze człowiekowi pomoże po za tym zawsze sobie jakoś poradzą a zwierzęta są od nas w pewnym sensie zależne a szczególnie takie psiak, kociaki, króliczki czy inne tego typu domowe zwierzaczki. Więc myślę że lepiej wesprzeć raz do roku 1% jakąś organizacje/fundacje.

    Nie wiem czy mogę tu zrzucić linkiem ale mam link dla ludzi którzy chcieliby adoptować królika, jest tam możliwość domu tymczasowego jak i stałego, wirtualna adopcja, wolontariat,możliwość wsparcia 1% jak i dania datku http://adopcje.kroliki.net/ jeśli mogłabyś dodać ten link do notki byłoby miło. :) Bo nie tylko koty czy psy potrzebują pomocy ale też i biedne,zaniedbane i porzucone króliczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal mi chorych dzieci, sama mam chorego brata...ale jakbym miała wybierać gdzie przekazać mój 1% (na razie nie pracuje, wiec pitu nie rozliczam) to też przekazałabym go na zwierzęta. I nie obchodzi mnie zdanie ludzi, którzy twierdza, że "kundlom pomagać nie warto". To są moje własne pieniądze i sama mam prawo decydować co z nimi zrobię :-)

      Usuń
  47. Doprawdy nie wiem kim trzeba być żeby być zdolnym do czegoś takiego! Brak mi słów :/

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie mam odwagi kliknąć na zdjęcie, ale donacja dla OTOZ zrobiona. Dziękuję Ci za promowanie tak słusznej sprawy!

    OdpowiedzUsuń
  49. Mimo że rzadko pokazuję uczucia to aż się poryczałam:( mój 1% poszedł na schronisko, co miesiąc mąż wspiera Rysie, a ja przesyłam właśnie co miesiąc ( czasem częściej) trochę grosze na takie akcje. Nic więcej zrobić nie mogę, myślę jeszcze o wirtualnej adopcji ale pracuję sezonowo więc nie za bardzo miałabym jak co miesiąc wpłacać. Wiem że jak już przeprowadzę się " na swoje" wezmę jakieś cudo ze schroniska.

    Jak można być takim kretynem żeby coś takiego żywemu zwierzęciu zrobić? Wierzę że nie można krzywdzić innych, ale zawsze myślałam że to nie od wiary zależy ale od etyki człowieka że czegoś takiego się nie robi:(

    OdpowiedzUsuń
  50. Tak sobie pomyślałam, że zapewne zrobił to ktoś z tego jebanego bloku, więc odpowiednie służby powinny wziąć za dupę mieszkające tam bachory i samotnych ludzi - najgorszy margines. Nie mogę przestać o tym myśleć :(

    OdpowiedzUsuń
  51. Widziałam to zdjęcie i czytałam tę historię choć nie dobrnęłam do końca. Nie potrafiłam. I nadal nie dociera do mnie, że ktoś może zrobić coś takiego biednemu, niewinnemu zwierzakowi. Po prostu nie dociera...

    OdpowiedzUsuń
  52. najgorsze jest to że takie rzeczy dzieją się tej obok nas. Nie zapomne nigdy jak w dzieciństwie "koledzy" z podwórka często znęcali się nad zwierzakami np. rzucali w psa kamieniami lub rzucali go, kręcąc go za łapki, bo pies miał tak dobroduszne usposobienie że nie gryzł i nie szczekał. A najgorsze jest to że żaden z rodziców nie zareagował, chyba że ograniczył się do jakeigoś komentarza ;(

    OdpowiedzUsuń
  53. straszne... skąd w ludziach tyle okrucieństwa?

    OdpowiedzUsuń
  54. Oby kiedyś coś takiego spotkało tego człowieka. Nie włączyłam zdjęcia, już tekst wystarczył, żebym się zalała łzami. Ja mam własciwie "przechowalnię" zwierząt. Mam dwa swoje - kota i psa, ale często gościnnie bywają inne. I uwaga, co najdziwniejsze - mój drugi kot, którego przygarnęłam, bo ktoś go wyrzucił... został niedawno ukradziony. Wszędzie bydło.

    OdpowiedzUsuń
  55. Humanity will never dies. Enjoy my website at mirraw.com

    OdpowiedzUsuń